Główna bariera leczenia niepłodności to koszty. “Pacjenci z niecierpliwością czekają na rządowy program”
Wiem, że wiele par wstrzymało leczenie do momentu, aż in vitro ponownie stanie się dostępne, a tym samym bariera finansowa przestanie być barierą nie do przeskoczenia - mówiła w Sejmie przedstawicielka organizacji pacjenckich reprezentująca pacjentów leczących się w kierunku niepłodności. W Polsce problem może dotyczyć nawet 1,5 miliona par.

14 maja w Sejmie pod patronatem marszałek Moniki Wielichowskiej odbywa się konferencja edukacyjno-medyczna “Naturalnie, że z in vitro”, w której wzięli udział eksperci zajmujący się w praktyce diagnostyką oraz leczeniem niepłodności oraz przedstawiciele środowiska pacjentów.
Aktualny stan leczenia niepłodności w Polsce
Niepłodność należy rozpatrywać jako problem nie tylko medyczny, ale też społeczny. Zgodnie z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia niepłodność jest zaliczana do chorób społecznych, a więc szeroko rozpowszechnionych, trudnych do wyleczenia, przewlekłych i wymagających długiego leczenia.
– WHO stawia zatem niepłodność obok takich schorzeń jak nowotwory, cukrzyca, choroby serca oraz zaburzenia psychiczne. W Polsce problem może dotyczyć nawet 1,5 miliona par w wieku rozrodczym, co daje populację ok. 3 milionów pacjentów. Daje to 15 proc. populacji w wieku rozrodczym, spośród tej grupy ok. 2 proc. będzie wymagało leczenia z wykorzystaniem metody in vitro. Daje nam to ok. 25 tysięcy procedur zapłodnienia pozaustrojowego rocznie. Ogromnym zagadnieniem pozostaje zabezpieczenie płodności na przyszłość, przede wszystkim u osób chorujących onkologicznie - mówi dr n. med. Mariusz Kiecka, specjalista medycyny rozrodu.
Procedur zabezpieczenia płodności wymaga rocznie około 6 tysięcy kobiet i 5 tysięcy mężczyzn.
Niepłodność definiuje się jako niemożność uzyskania ciąży przez okres 12 miesięcy regularnego współżycia bez zabezpieczenia. Istnieje rozróżnienie na niepłodność kobiecą i męską, ale diagnostyka zawsze powinna obejmować parę. Czynnik kobiecy to zwykle zaburzenia funkcji jajników, jajowodów i macicy.
– Odrębnym zagadnieniem, coraz częściej omawianym w kontekście niepłodności jest endometrioza oraz kwestia potencjału płodnościowego związana wraz z wiekiem. Czynnik męski to najczęściej zaburzenia dotyczące jąder oraz dróg odprowadzających nasienie, nierzadko mamy do czynienia z zaburzeniami seksualnymi, często na tle psychogennym. Dziś nikt już nie kwestionuje znaczenia czynników cywilizacyjnych dla jakości męskiego nasienia, takich jak np. zanieczyszczenie powietrza, żywność oraz stres - wylicza dr Mariusz Kiecka.
W przypadku kobiet podstawą postępowania diagnostycznego pozostaje potwierdzenie owulacji, badania hormonalne, ocena drożności i funkcji jajowodów, macicy (przy pomocy USG). U części kobiet konieczna jest bardziej zaawansowana diagnostyka w postaci laparoskopii i histeroskopii, które są procedurami zabiegowymi o diagnostyczno-leczniczych właściwościach. U mężczyzn w przebiegu diagnostyki na wstępie następuje wywiad, badanie nasienia metodą mikroskopową (coraz częściej wspomagana komputerowo). Znaczenie mają też badania genetyczne. W uzasadnionych przypadkach wykonywane są też badania mikrobiologiczne, ultrasonograficzne i bakteriologiczne.
Pacjenci czekają na rządowy program in vitro
Zdecydowana większość pacjentów podkreśla, że w procesie diagnostyki i leczenia niepłodności brakuje im należytego wsparcia. Temat jest społecznie nadal kontrowersyjny, a znacząca część procedur realizowana w sektorze prywatnym, co wiąże się z wysokimi kosztami po stronie par mających problem z zajściem w ciążę.
– Około 60 proc. par mających trudności z zajściem w ciążę będzie wymagała specjalistycznego leczenia. W jego przebiegu ogromną rolę odgrywa metoda in vitro, bo jest to metoda skuteczna, dająca realne szanse na uzyskanie ciąży. Mimo to przez ostatnie osiem lat nie była ona dostępna dla każdej potrzebującej i kwalifikującej się do takiego leczenia pary. Choć inicjatywy samorządowe były jakimś wsparciem, nie zapełniły jednak potrzeb wszystkich par z niepłodnością - mówiła w Sejmie Sylwia Bentkowska, prezes Fundacji Pomoc dla Płodności.
Dlatego z tak dużą nadzieją niepłodne pary czekają na start rządowego programu in vitro, co ma nastąpić już od czerwca tego roku.
– Wiem, że wiele par wstrzymało leczenie do momentu aż in vitro ponownie stanie się dostępne, a tym samym bariera finansowa przestanie być barierą nie do przeskoczenia. Widzę też jak wielką potrzebą jest stałe edukowanie społeczeństwa w zakresie wiedzy o płodności, niepłodności i in vitro. Na temat tego ostatniego wciąż krąży wiele szkodliwych mitów - dodała Sylwia Bentkowska.
Jak zwróciła uwagę, pacjenci bardzo często skarżą się na niewystarczającą liczbę specjalistów np. z zakresu diabetologii czy i immunologii. Ponadto z powodu konieczności częstych badań i lekarskich konsultacji leczenie niepłodności wiąże się także z częstymi nieobecnościami w pracy.
– Potrzebne jest więc systemowe wsparcie w tym zakresie - dodała.
Polscy pacjenci chcieliby mieć także refundowany dostęp do psychologicznych wizyt i nowoczesnych leków stosowanych w terapii niepłodności.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Kobiety po poronieniu skarżą się na brak empatii medyków. “Proszę iść sobie na dobrą kawkę”
Źródło: Puls Medycyny