Fantom w roli pacjenta
„Dzisiaj zabiłam swojego pierwszego pacjenta. Nigdy tego nie zapomnę!” — tak studentka medycyny z Poznania opisuje swoje wrażenia z zajęć symulacji medycznej.
Unijny grant
Centrum powstało przy współpracy i wsparciu merytorycznym Virginia Commonwealth University w Richmond (USA), a przede wszystkim prof. Michaela Czekajło, który po kilku latach pracy na symulatorach w Stanach Zjednoczonych, przyjechał do Poznania szkolić polskich studentów i lekarzy.
„Na budowę i wyposażenie CSM uzyskaliśmy grant UE w wysokości 1,5 mln zł. Za te pieniądze udało się zaadaptować na potrzeby Centrum pomieszczenia w istniejącym budynku Collegium Stomatologicum oraz kupić dwa wysoce zaawansowane technicznie symulatory pacjenta. Pod względem sprzętowym i architektonicznym jesteśmy obecnie najnowocześniejszą placówką symulacji medycznej w Polsce. W jej skład wchodzą dwa laboratoria symulacji, pokój debriefingu oraz centralna sterownia z lustrami fenickimi. Wszystkie pomieszczenia połączone są w sieć audio-wideo” — tłumaczy dr n. med. Łukasz Gąsiorowski, który pełni obowiązki kierownika poznańskiego Centrum Symulacji Medycznej.
Najistotniejsze są jednak doskonale naśladujące pacjenta manekiny, które można zaprogramować na symulowanie różnych chorób i dolegliwości. W zależności od scenariusza, fantomy mogą krwawić, pocić się, wymiotować, dusić się lub kaszleć. Potrafią też jęczeć i krzyczeć z bólu, reagują na dotyk, światło i dźwięk. W głowę manekina wmontowane są mikrofony i głośnik, dzięki czemu osoba prowadząca zajęcia może użyczać mu swojego głosu. Kursanci mogą ordynować fantomowi leki, cewnikować pęcherz, nakłuwać jamę otrzewną lub opłucną, przeprowadzić intubację i wykonać wiele innych procedur medycznych. W wyposażeniu jest też kilka tańszych, mniej zaawansowanych technicznie manekinów, które służą np. do ćwiczeń pobierania krwi.
W trosce o bezpieczeństwo pacjentów
„Po raz pierwszy miałem możliwość aktywnego podejmowania decyzji i widziałem ich konsekwencje. To o wiele bardziej stresujące niż odpowiadanie na pytania z testów” — napisał na swoim blogu student z Poznania. I właśnie o opanowanie stresu chodzi.
Badania naukowe potwierdzają skuteczność symulacji jako metody edukacji medycznej. Kilkakrotne wykonanie danej procedury na fantomie pozwala lekarzowi na opanowanie stresu, którego doświadcza podczas kontaktu z żywym pacjentem, a to owocuje poprawą bezpieczeństwa chorych. W USA udowodniono, że w szpitalach, w których istnieją centra symulacji medycznej popełnianych jest mniej błędów w sztuce lekarskiej i dlatego placówki te płacą mniejsze stawki ubezpieczeniowe OC lekarzy.
„W Centrum Symulacji Medycznej ćwiczymy także scenariusze trudnych i nietypowych sytuacji klinicznych, np. nagłe wystąpienie odmy prężnej. Lekarz, który o takim zagrożeniu czytał jedynie w podręczniku, może je samodzielnie zdiagnozować i odpowiednio zareagować. Jednocześnie ćwiczy się współdziałanie z personelem średnim i pomocniczym. Całość zdarzenia symulacyjnego nagrywana jest przez 4 kamery i mikrofony. Po ćwiczeniu można dokładnie przeanalizować popełnione błędy, co pozwoli uniknąć ich w przyszłości” — dodaje dr Łukasz Gąsiorowski.
Wyjątkowość poznańskiego Centrum polega na tym, że jako jedyne w Polsce naucza nie tylko studentów, ale też praktykujących lekarzy, pielęgniarki, położne i ratowników medycznych. „Zamierzamy rozszerzać działalność. Przy współpracy z psychologami i specjalistami od komunikacji z pacjentem planujemy symulować rozmowy z bliskimi „pacjenta”, np. po jego śmierci. Studenci i lekarze będą mogli uczyć się, jak rozmawiać z rodziną chorego i jak przekazywać złe wiadomości” — mówi dr Łukasz Gąsiorowski.
Partnerem strategicznym konkursu Złoty Skalpel 2011 jest firma GlaxoSmithKline.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka