Europeizacja amerykańskiej opieki medycznej

Anna Gwozdowska
opublikowano: 24-10-2007, 00:00

Reforma systemu ochrony zdrowia stała się na kilka dni jednym z głównych tematów kampanii prowadzonej przez kandydatów na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że wprowadzenie dominującego w Europie modelu publicznej ochrony zdrowia ma w USA niewielu zdecydowanych orędowników.;

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wszyscy kandydaci Partii Demokratycznej walczący o prawo do udziału w wyborach prezydenckich opowiadają się za jakąś formą upublicznienia ubezpieczeń zdrowotnych, ale plany senator Hillary Clinton, żony byłego prezydenta USA, idą zdecydowanie najdalej. Jej projekt zreformowania opieki medycznej, który ogłosiła we wrześniu br. w Des Moines w stanie Iowa, przewiduje wprowadzenie w wolnorynkowej Ameryce obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego. Reforma (American Health Choices Plan), której pierwszą wersję H. Clinton przedstawiła bez powodzenia za czasów prezydentury swego męża, miałaby zapewnić Amerykanom wybór między prywatnym a publicznym ubezpieczeniem zdrowotnym (Federal Employee Benefit Program). Jej zdaniem, to sposób na to, aby każdy Amerykanin miał dostęp do dobrej jakości opieki medycznej po rozsądnej cenie, bez względu na swój status finansowy. Planowana reforma miałaby objąć m.in. 47 mln nieubezpieczonych dotąd Amerykanów.

Biznes zapłaci

"Nie możemy dłużej tolerować tego niesprawiedliwego systemu, który wyklucza jednego na sześciu Amerykanów" - powiedziała w Iowa H. Clinton. Skąd senator Clinton weźmie na taką reformę środki bez - jak obiecuje - konieczności podwyższenia podatków? H. Clinton proponuje m.in. obcięcie odpisów podatkowych na świadczenia zdrowotne przysługujące osobom zarabiającym powyżej 250 tys. dolarów rocznie, wprowadzonych przez prezydenta Goerge'a Busha. W finansowaniu opieki zdrowotnej miałby swój udział także biznes. Dodajmy, że nie byłby to udział dobrowolny, bo zgodnie z propozycjami H. Clinton, duże firmy byłyby zobowiązane do ubezpieczania swoich pracowników. Problem w tym, że H. Clinton nie precyzuje w swoim programie, jakie firmy ma na myśli. Z kolei małe firmy otrzymywałyby ulgę podatkową na finansowanie świadczeń zdrowotnych dla pracowników, zachęcającą do tworzenia nowych miejsc pracy.
H. Clinton podkreśla również, że dzięki reformie zwolnienie z pracy albo choroba w rodzinie nie doprowadzą już do utraty ubezpieczenia albo do wzrostu kosztów leczenia do niebotycznych rozmiarów. W myśl reformy, rodziny miałyby otrzymać prawo do ulgi podatkowej za koszty ubezpieczenia, a wysokość składek byłaby uzależniona od wysokości dochodów.

Lekarstwo, które może zaszkodzić

"To nie jest dla mnie nic nowego, ponieważ powszechne ubezpieczenie obiecał już Bill Clinton podczas swojej kampanii wyborczej w latach 90. minionego stulecia. Jak wiadomo, nic z tego nie wyszło - przypomina prof. Mariusz Z. Ratajczak, dyrektor Instytutu Komórek Macierzystych w James Graham Brown Cancer Center na Uniwersytecie Louisville. - Myślę jednak, że jest najwyższy czas, aby to zrobić w tym najbogatszym kraju świata".
To zdanie Europejczyka, a Europa, jak pokazuje trwająca kampania, nie jest w Ameryce powszechnie akceptowanym wzorem do naśladowania. Nic dziwnego, że na planach byłej pierwszej damy suchej nitki nie zostawili jej konkurenci. Republikanie zarzucili reformie H. Clinton próbę "socjalizowania" opieki medycznej w Ameryce. Rzeczniczka Rudy'ego Giulianiego, republikanina ubiegającego się o nominację tej partii w zbliżających się wyborach prezydenckich, powiedziała, że propozycje Hillary Clinton to przepis na dłuższe oczekiwanie na lekarza, gorszą opiekę medyczną i podwyżki podatków, bez których za wszystkie nowe pomysły nie da się zapłacić. Republikanin Mitt Romney, także ubiegający się o nominację do wyścigu o fotel prezydenta, uznał, że senator Clinton czerpie inspirację z - jak się wyraził - "europejskiej biurokracji".
Plany reformy ochrony zdrowia skrytykowali też konkurenci z Partii Demokratycznej. John Edwards, były senator z Karoliny Północnej, przypomniał, że poprzednia, nieudana próba zreformowania systemu ochrony zdrowia w wykonaniu małżeństwa Clintonów odbiera wiarygodność reformie odświeżonej na potrzeby obecnej kampanii. Demokratyczny senator Barack Obama chciałby wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne tylko dla dzieci, a to już o wiele łagodniejsza forma modyfikowania działającego w Ameryce systemu, opartego na prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych. Według dr. Tomasza Teluka, dyrektora Instytutu Globalizacji, działającego na wzór Cato Institute z Waszyngtonu polskiego think-tanku (niezależnego ośrodka analiz spraw publicznych), europeizacja amerykańskiego systemu ochrony zdrowia jest - pomimo pojawiających się co pewien czas haseł wyborczych - mało realna. "To system bardzo rynkowy. Instytucje medyczne przynoszą zyski, bo działają jak sprawne korporacje, a pacjentów traktuje się jak klientów. Krótko mówiąc, ochrona zdrowia w USA działa, dlatego nie stanie się kartą przetargową w wyborach - uważa T. Teluk. - Poza tym ekonomii nie da się oszukać i zamiast europeizacji amerykańskiego modelu doczekamy raczej racjonalizacji systemu usług medycznych w Europie".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.