Europeizacja amerykańskiej opieki medycznej
Reforma systemu ochrony zdrowia stała się na kilka dni jednym z głównych tematów kampanii prowadzonej przez kandydatów na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że wprowadzenie dominującego w Europie modelu publicznej ochrony zdrowia ma w USA niewielu zdecydowanych orędowników.;
Biznes zapłaci
"Nie możemy dłużej tolerować tego niesprawiedliwego systemu, który wyklucza jednego na sześciu Amerykanów" - powiedziała w Iowa H. Clinton. Skąd senator Clinton weźmie na taką reformę środki bez - jak obiecuje - konieczności podwyższenia podatków? H. Clinton proponuje m.in. obcięcie odpisów podatkowych na świadczenia zdrowotne przysługujące osobom zarabiającym powyżej 250 tys. dolarów rocznie, wprowadzonych przez prezydenta Goerge'a Busha. W finansowaniu opieki zdrowotnej miałby swój udział także biznes. Dodajmy, że nie byłby to udział dobrowolny, bo zgodnie z propozycjami H. Clinton, duże firmy byłyby zobowiązane do ubezpieczania swoich pracowników. Problem w tym, że H. Clinton nie precyzuje w swoim programie, jakie firmy ma na myśli. Z kolei małe firmy otrzymywałyby ulgę podatkową na finansowanie świadczeń zdrowotnych dla pracowników, zachęcającą do tworzenia nowych miejsc pracy.
H. Clinton podkreśla również, że dzięki reformie zwolnienie z pracy albo choroba w rodzinie nie doprowadzą już do utraty ubezpieczenia albo do wzrostu kosztów leczenia do niebotycznych rozmiarów. W myśl reformy, rodziny miałyby otrzymać prawo do ulgi podatkowej za koszty ubezpieczenia, a wysokość składek byłaby uzależniona od wysokości dochodów.
Lekarstwo, które może zaszkodzić
"To nie jest dla mnie nic nowego, ponieważ powszechne ubezpieczenie obiecał już Bill Clinton podczas swojej kampanii wyborczej w latach 90. minionego stulecia. Jak wiadomo, nic z tego nie wyszło - przypomina prof. Mariusz Z. Ratajczak, dyrektor Instytutu Komórek Macierzystych w James Graham Brown Cancer Center na Uniwersytecie Louisville. - Myślę jednak, że jest najwyższy czas, aby to zrobić w tym najbogatszym kraju świata".
To zdanie Europejczyka, a Europa, jak pokazuje trwająca kampania, nie jest w Ameryce powszechnie akceptowanym wzorem do naśladowania. Nic dziwnego, że na planach byłej pierwszej damy suchej nitki nie zostawili jej konkurenci. Republikanie zarzucili reformie H. Clinton próbę "socjalizowania" opieki medycznej w Ameryce. Rzeczniczka Rudy'ego Giulianiego, republikanina ubiegającego się o nominację tej partii w zbliżających się wyborach prezydenckich, powiedziała, że propozycje Hillary Clinton to przepis na dłuższe oczekiwanie na lekarza, gorszą opiekę medyczną i podwyżki podatków, bez których za wszystkie nowe pomysły nie da się zapłacić. Republikanin Mitt Romney, także ubiegający się o nominację do wyścigu o fotel prezydenta, uznał, że senator Clinton czerpie inspirację z - jak się wyraził - "europejskiej biurokracji".
Plany reformy ochrony zdrowia skrytykowali też konkurenci z Partii Demokratycznej. John Edwards, były senator z Karoliny Północnej, przypomniał, że poprzednia, nieudana próba zreformowania systemu ochrony zdrowia w wykonaniu małżeństwa Clintonów odbiera wiarygodność reformie odświeżonej na potrzeby obecnej kampanii. Demokratyczny senator Barack Obama chciałby wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne tylko dla dzieci, a to już o wiele łagodniejsza forma modyfikowania działającego w Ameryce systemu, opartego na prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych. Według dr. Tomasza Teluka, dyrektora Instytutu Globalizacji, działającego na wzór Cato Institute z Waszyngtonu polskiego think-tanku (niezależnego ośrodka analiz spraw publicznych), europeizacja amerykańskiego systemu ochrony zdrowia jest - pomimo pojawiających się co pewien czas haseł wyborczych - mało realna. "To system bardzo rynkowy. Instytucje medyczne przynoszą zyski, bo działają jak sprawne korporacje, a pacjentów traktuje się jak klientów. Krótko mówiąc, ochrona zdrowia w USA działa, dlatego nie stanie się kartą przetargową w wyborach - uważa T. Teluk. - Poza tym ekonomii nie da się oszukać i zamiast europeizacji amerykańskiego modelu doczekamy raczej racjonalizacji systemu usług medycznych w Europie".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska