Eskalacja żądań
Zawarte przez NFZ umowy ze specjalistami należącymi do Porozumienia Zielonogórskiego na Dolnym i Górnym ląsku to nic innego jak powtórka ubiegłorocznych kontraktów.
Z ustaleń poczynionych w Zielonej Górze wynika, że lekarze oczekują podpisania umów ze wszystkimi, niezależnie od tego, ile takich samych usług specjalistycznych fundusz wykupił już u innych świadczeniodawców. Czy to oznacza, że NFZ, przyciśnięty do muru, będzie wypowiadał już zawarte umowy z innymi świadczeniodawcami? "Takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę" - zapewnia Renata Furman, rzeczniczka centrali NFZ. Po I kwartale ma nastąpić weryfikacja już zawartych kontraktów; chodzi o zmianę wartości punktu przy zachowaniu dotychczasowej wartości świadczeń.
R. Furman zapytana, czy fundusz nie obawia się rozstrzygnięć ze ląska, oznaczających de facto aneksowanie ubiegłorocznych umów, odpowiada: "Każdy boi się eskalacji żądań, ale bardzo poważnie traktujemy naszych partnerów i wierzymy, że będą zachowywali się racjonalnie, mając na względzie przede wszystkim dobro pacjentów".
Dyrektor oddziału NFZ w Katowicach wystąpił do centrali z wnioskiem o przeznaczenie na kontrakty dla specjalistów 44,6 mln zł, zarezerwowanych w budżecie oddziału na refundację leków. Kiedy otrzymał potwierdzenie, że jest to możliwe, Związek Prywatnych Pracodawców Ochrony Zdrowia w Zabrzu (zrzeszony w Porozumieniu Zielonogórskim) przekazał mu pismo, z którego wynika, że od 1 kwietnia specjaliści chcą otrzymywać za świadczenia o 30 proc. więcej niż w I kwartale. Jaka będzie reakcja funduszu, nie wiadomo. Ciężki orzech do zgryzienia ma też oddział dolnośląski. "Po podsumowaniu ofert złożonych w konkursie uzupełniającym wynika, że na zaspokojenie oczekiwań lekarzy potrzeba 70 mln zł. A mamy 15 mln zł" - mówi Joanna Mierzwińska z oddziału NFZ we Wrocławiu.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska