Czy zamieszania w aptekach można było uniknąć?
Ponad 30 tysięcy lekarzy, zrzeszonych głównie w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy, Porozumieniu Zielonogórskim i Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia, przystąpiło do protestu i przystawia na recepcie pieczątkę „Refundacja leku do decyzji NFZ”. „Zachowujemy się racjonalnie do nieracjonalnych przepisów” – mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
„Zmieniły się drastycznie przepisy. Rząd nie pozwolił się do tego przygotować. Lekarze chcą wypełnić swoje obowiązki zapisane w ustawie, ale nie są w stanie. Dodatkowo straszy się ich, że za najmniejszy błąd będą płacili. Siądźmy po ludzku, nie jak politycy, którzy na siebie krzyczą, i porozmawiajmy, co trzeba zmienić” – mówił Krzysztof Bukiel na antenie TVN24.
Lekarze skupieni wokół portalu Konsylium24, od których zaczął się ten protest, przypominają w swoim oświadczeniu, że jeszcze na etapie prac nad ustawą refundacyjną domagali się „by NFZ opracował Receptariusz Leków i ustanowił jasne i jednoznaczne Standardy Leczenia Schorzeń Przewlekłych Finansowanych ze Środków Publicznych. Tylko w takim przypadku godzimy się na prawo do kontroli ich realizacji. Do tego momentu projekt ustawy zakłada zupełną dowolność decyzji urzędnika, pozbawiającą lekarza możliwości wystawiania recept refundowanych, a pacjenta prawa do zagwarantowanego ustawą świadczenia”.
Naczelna Rada Lekarska po raz kolejny zbierze się, by obradować w tej sprawie. Nadzwyczajne posiedzenie odbędzie się 13 stycznia. Rada nie wyklucza, że może zalecić lekarzom zaostrzenie formy protestu. Decyzja w tej sprawie zostanie podjęta po wysłuchaniu sprawozdania i rekomendacji zespołu ds. współpracy z Ministerstwem Zdrowia, który ma wypracować zmiany ustawy refundacyjnej. Zespół ma się spotkać z przedstawicielami resortu 4 stycznia.
Premier Donald Tusk powiedział 31 grudnia ub.r., że lekarze, którzy będą utrudniali pacjentom życie, poniosą tego konsekwencje. A Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, przypomina, że placówkom, które łamią zbiorowe prawa pacjenta (nie wystawiając recept bądź wystawiając je z pieczątką), może grozić kara do 500 tys. zł. Rzecznik na razie zbiera wszelkie sygnały od pacjentów.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz