Czy ustawa o jakości poprawi zgłaszalność zdarzeń niepożądanych?

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 21-03-2022, 09:12

Nie ma lecznicy, gdzie nie występują zdarzenia niepożądane. Są takie, które o tym nie mówią, i to one są niebezpieczne. Zgłaszanie takich przypadków i wdrażanie działań ograniczających ryzyko ich ponownego występowania przekłada się na poprawę bezpieczeństwa i opieki nad pacjentem. W tym obszarze jednak wciąż skupiamy się na statystyce, a nie działaniach naprawczych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prowadząc działalność leczniczą, trudno uniknąć zdarzeń niepożądanych. Najczęściej dochodzi do nich w położnictwie, ginekologii i chirurgii.
iStock

- Uniknięcie zdarzeń niepożądanych w działalności leczniczej jest bardzo trudne. Trudne jest też zarządzanie ryzykiem klinicznym, ale zarazem bardzo ważne. Szczególnie teraz, gdy sytuacja prawna i okoliczności działania podmiotów leczniczych szybko ulegają zmianom – mówi Błażej Górczyński, prezes Pleszewskiego Centrum Medycznego.

Zdarzenia niepożądane: każdy przypadek wymaga analizy

Dodaje: Zdarzenie niepożądane to element ściśle powiązany z zarządzaniem ryzykiem. System zgłaszania i system ewaluacji działań podjętych wskutek zgłoszonych zdarzeń może przyczynić się istotnie do poprawy jakości działalności szpitali i bezpieczeństwa pacjentów – co jest jednym z rozwiązań przewidzianych w projekcie ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta.

Przypomnijmy, że projekt trafił do konsultacji pod koniec lipca 2021 r., ale wciąż nie został przyjęty przez rząd. Regulacja zakłada zwiększone finansowanie szpitali, które zapewnią pacjentowi wysoką jakość świadczonych usług. By to osiągnąć, placówki będą podlegać procesowi autoryzacji pod kątem wskaźników jakości świadczonych pacjentowi usług. Ustawa wprowadza też rejestr działań niepożądanych prowadzony przez NFZ.

Zgłaszanie zdarzeń i podejmowanie działań naprawczych się opłaca

Konsekwencją zdarzeń niepożądanych są nie tylko szkody wyrządzone pacjentom, ale też personelowi lecznic. Jak już pisaliśmy, w Polsce co roku dochodzi do 37 tys. zranień związanych z używaniem sprzętu medycznego przez pracowników ochrony zdrowia. Konsekwencją zranień i zakłuć jest przede wszystkim szerzenie się chorób zakaźnych, ale także absencja w pracy. Pośrednimi skutkami są obciążenia finansowe ponoszone przez jednostki ochrony zdrowia i cały system.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Potrzebny jest centralny rejestr zakłuć i zranień

Jak zaznacza prezes PCM, zdarzenia niepożądane nie są zgłaszane po to, by się dowiedzieć, kto co źle zrobił - tylko po to, żeby na ich podstawie, po analizie wyciągać wnioski ukierunkowane na poprawę jakości opieki i wzmocnienie bezpieczeństwa pacjentów. - Część takich zdarzeń to szkody medyczne. Odszkodowania za nie mogą generować olbrzymie koszty po stronie lecznic. Dlatego eliminowanie czynników ryzyka, które wpływają na wystąpienie takich zdarzeń, stanowi wymierną korzyść dla każdego podmiotu leczniczego – stwierdza Górczyński i zaznacza, że tam, gdzie zmniejsza się liczba zdarzeń niepożądanych, obserwowane są coraz lepsze efekty leczenia, a to również wpływa znacząco na sytuację ekonomiczną tych ośrodków.

W opinii naszego rozmówcy tym, co jest niepojące w proponowanych rozwiązaniach ustawy o jakości, jest to, że sprowadzają one cały system zarządzania ryzykiem i zgłaszania zdarzeń niepożądanych do statystyki. – Nikt nie zastanawia się nad próbą zmierzenia skuteczności działań podjętych wskutek zidentyfikowanych zdarzeń, a to jest kluczem do ograniczenia występowania takich sytuacji. Zatrzymanie się tylko na sprawozdawczości jest błędem, bo ta jeszcze o niczym nie świadczy – komentuje ekspert.

Potrzebny dobry system informatyczny, “analogowe” zgłaszanie działań niepożądanych jest nieskuteczne

Jak zaznacza prezes Górczyński, w pleszewskim szpitalu działa system monitorowania takich przypadków i zarządzania ryzykiem, który angażuje praktycznie cały personel szpitala. - Konieczne są do tego narzędzia informatyczne, ponieważ nasze doświadczenia z prowadzenie tego w sposób analogowy pokazały, że jest to nieskuteczna metoda. Chodzi o to, że podjęte działania naprawy danego obszaru udają się wtedy, gdy zgłaszalność zdarzeń niepożądanych jest pełna, tzn. 100-procentowa – wyjaśnia szef PCM.

Prezes Górczyński podkreśla, że monitorowanie zdarzeń niepożądanych służy temu, żeby znajdować rozwiązania na przyszłość, które pozwolą takich sytuacji uniknąć. Niestety - w jego opinii - szpitale często traktują po macoszemu system zarządzania ryzykiem nie myśląc o tym, że to może służyć bezpieczeństwu i jakości działania szpitala, a długofalowo także poprawie jego finansów. Dlaczego tak się dzieje?

– Bo trudno jest oszacować, jakie korzyści przynoszą działania projakościowe. Jednak kiedy będziemy mieli system monitorowania jakości maksymalnie precyzyjny, to jest to możliwe do oceny - odpowiada nasz rozmówca i dodaje, że system nadzorowania zdarzeń niepożądanych powinien być powszechny, ale żeby działał, personel musi być przekonany, że zgłaszając takie przypadki nie będzie narażony na konsekwencje personalne, i sam będzie widział sens takich działań. Zwraca uwagę, że kierownictwo szpitala czy innego podmiotu leczniczego z założenia nie wie, jakie zdarzenia niepożądane mogą występować w jego oddziałach - żeby im przeciwdziałać, musi czerpać te informacje od personelu.

Pracownik musi widzieć sens w działaniu

- Bardzo ważne jest, by zgłaszający wiedział, co się dalej dzieje z tą informacją i otrzymał odpowiedź, co dzięki temu się zmieni w działaniu danej jednostki. W innej sytuacji po prostu nie będzie to działało – mówi.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Prezes Górczyński zaznacza, że w tym obszarze nie da się wystandaryzować pewnych postępowań, bo każda reakcja musi być uzależniona od specyfiki konkretnego podmiotu. Dlatego niepokoją go próby wdrożenia ustawą o jakości takich standardowych rozwiązań.

- Moim zdaniem dotychczasowe rozwiązania, czyli kiedy działały wskaźniki projakościowe, które dawały dodatkowe środki w sytuacji, gdy szpital podejmował działania jakościowe, były dobre. W tej chwili ryczałt umniejszono o całe świadczenia ambulatoryjne, pediatryczne i te wskaźniki, które niedawno przynosiły rzeczywisty wymierny efekt, dziś tracą na znaczeniu. Dlatego idea poprawy jakości staje trochę w sprzeczności z rzeczywistymi działaniami, które są podejmowane – podsumowuje prezes PCM.

Wstępne dane pokazują, że problem nie jest mały

Chociaż ustawa o jakości wciąż nie jest obowiązującym prawem, Rzecznik Praw Pacjenta z początkiem tego roku rozpoczął rejestrowanie zdarzeń niepożądanych na podstawie wpływających do niego skarg. Najnowsza wersja projektu ustawy przewiduje, że nie tylko szpitale będą zobowiązane do prowadzenia rejestru zdarzeń niepożądanych - taki będzie też prowadził RPP. Wprowadzane do regulacji zmiany przewidują, że pacjenci będą mogli o takich przypadkach informować Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, które na tej podstawie opracuje raporty i rekomendacje bezpieczeństwa. I tak tylko w pierwszym miesiącu 2022 r. RPP odnotował 125 takich zdarzeń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Bartłomiej Chmielowiec: monitorowanie zdarzeń niepożądanych jest już standardem w rozwiniętych systemach

Pracodawcy RP: projekt ustawy o jakości i bezpieczeństwie pacjenta wymaga olbrzymich korekt

NIL: ustawa o jakości to kolejne narzędzie odgórnego sterowania NFZ i MZ szpitalami

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.