Czy „jedynkowicze” będą pracować w sanatoriach?
Rozporządzenia koszykowe MZ, które określiły wymagania dotyczące m. innymi kwalifikacji lekarzy zatrudnionych w placówkach ochrony zdrowia lub przy wykonywaniu określonych świadczeń, w niektórych przypadkach spowodowały wyeliminowanie z możliwości udzielania świadczeń zdrowotnych tych lekarzy, którzy wykonywali je od wielu lat i robili to dobrze.
Nie przewidziano bowiem żadnych procedur weryfikacji umiejętności poszczególnych lekarzy. Dotyczy to nie tylko sanatoriów, ale i AOS oraz lekarzy anestezjologów z pierwszym stopniem specjalizacji. OZZL domaga się zmiany rozporządzenia Ministra zdrowia z 23 lipca 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu lecznictwa uzdrowiskowego w taki sposób, aby umożliwić lekarzom posiadającym pierwszy stopień specjalizacji i
odpowiedni kurs z zakresu balneologii pracę w zakresie leczenia uzdrowiskowego (szpitalnego, sanatoryjnego, ambulatoryjnego) - w dziedzinach odpowiadających specjalizacji. W ocenie OZZL takie postępowanie może stanowić pogwałcenie konstytucyjnej zasady ochrony praw nabytych, jest krzywdą wyrządzoną wielu lekarzom związanym od lat z określonymi placówkami medycznymi, którzy mieli prawo uznać, że pierwszy stopień specjalizacji pozostanie (jak w ostatnich kilkudziesięciu latach) wystarczającym warunkiem do pracy w danym miejscu. Poza tym pogłębia deficyt lekarzy w publicznej opiece zdrowotnej.
Decyzja o wyeliminowaniu "jedynkowiczów" z możliwości pracy w lecznictwie uzdrowiskowym jest tym dziwniejsza, że ci sami lekarze, których odsunięto od pracy w sanatoriach mogą nadal pracować na oddziałach szpitalnych, gdzie pacjenci - z natury rzeczy - są w gorszym stanie zdrowia i wymagają bardziej wyszukanej pomocy medycznej.
"Ta determinacja Ministerstwa Zdrowia w eliminowaniu "jedynkowiczów" z publicznej ochrony zdrowia budzi zdziwienie też dlatego, że "jedynkowicze" są grupą lekarzy, która stopniowo zmniejsza się w sposób naturalny przez zmianę sposobu uzyskiwania specjalizacji lekarskich. Można by zatem zastosować wobec nich podobną "politykę", jak zastosowano np. wobec grupy felczerów: pozostawić dotychczasowe kompetencje i dotychczasowe miejsce w systemie publicznej opieki zdrowotnej"– podkreśla Krzysztof Bukiel szef OZZL.
Spełnienie postulatu OZZL nie spowoduje żadnych kosztów i nie obniży w najmniejszym stopniu jakości świadczeń. Może natomiast zmniejszyć głęboki niedobór lekarzy i - co też nie jest bez znaczenia - spowodować istotną zmianę sposobu postrzegania Ministerstwa Zdrowia przez lekarzy.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: HP