Czy fundacja pomoze rozwiązać problem finansowania zabiegów in vitro w publicznej klinice
Lekarze z Kliniki Rozrodczości i Andrologii Akademii Medycznej w Lublinie pobierali opłaty za zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego. Za jedną próbę pacjentki płaciły od stu do dwu tysięcy złotych. Pieniądze miały trafić na konto przyklinicznej fundacji, ale ta jeszcze nie została zarejestrowana.
Pobieranie od pacjentów opłat za leczenie w publicznych placówkach służby zdrowia jest niedozwolone. Mówi o tym ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Klinika Rozrodczości i Andrologii działa w strukturze publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie. Jest także placówką naukowo-dydaktyczną państwowej akademii medycznej.
,Nic nie wiem na temat pobierania przez lekarzy opłat za zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego - zastrzega Marek Paździor, zastępca dyrektora ds. leczniczych SPSK nr 1 w Lublinie. Dodaje, że nie musi tego wiedzieć, ponieważ w szpitalu klinicznym w zakresie obowiązków ordynatora-szefa kliniki jest pełna odpowiedzialność za działalność diagnostyczno-leczniczą, gospodarkę lekami i całość spraw ekonomicznych.
O zakończonych sukcesem próbach zapłodnienia in vitro przeprowadzanych w Klinice Rozrodczości wiedziały natomiast władze Akademii Medycznej i lubelski oddział Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. ,Nie wyrażaliśmy jednak żadnej zgody na pobieranie od pacjentek pieniędzy za te zabiegi" - zastrzega dr n. med. Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy AM w Lublinie.
Program naukowy,
czyli dzieci z probówki
,Chcieliśmy pomóc leczonym u nas kobietom" - tak na pytanie o powód wprowadzenia opłat odpowiada kierownik kliniki prof. Grzegorz Jakiel.
Ani szpital, ani klinika nie mają możliwości finansowania terapii najtrudniejszych przypadków niepłodności, czyli takich, w których jedyną szansą na doczekanie się upragnionego dziecka jest zapłodnienie pozaustrojowe. Klinika Rozrodczości i Andrologii dysponuje za to potrzebną do wykonywania zabiegów aparaturą, a młodzi lekarze przeszli szkolenia i staże szkoleniowe we Francji i Niemczech.
,W Polsce zapłodnienie pozaustrojowe nie jest finansowane ani przez kasy chorych, ani przez resort zdrowia. To powoduje, że tylko komercyjne ośrodki mogą zdobywać wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie i szkolić kadry. Publiczne placówki zostały zepchnięte na margines - podkreśla prof. G. Jakiel. - Tymczasem nasza klinika zgodnie ze swoim profilem ma prowadzić działalność naukową, która koncentruje się wokół problemu niepłodności. Na ten cel otrzymujemy pieniądze z Akademii Medycznej w Lublinie. Nie sposób było w tych poszukiwaniach nie dojść do metod zapłodnienia pozaustrojowego".
Koszty zabiegów klinika początkowo pokrywała z subwencji naukowych, korzystała też z próbek leków i materiałów przekazanych w celach promocyjnych przez producentów. Ale wystarczyły one na okrojony program badawczy. Procedurze zapłodnienia pozaustrojowego poddano osiem kobiet, w czterech przypadkach uzyskano ciąże. Jednak tylko dwie kobiety urodziły zdrowe dzieci.
Skarbonka czeka na fundację
Wiadomość o ciążach z zapłodnienia in vitro błyskawicznie rozniosła się wśród dużej grupy leczonych w klinice par.
,Zostaliśmy niejako przyparci do muru. Na leczenie szerszej grupy zaczynało brakować materiałów. Wtedy pojawiła się myśl współfinansowania. Poczyniliśmy kroki, by stworzyć ramy do prawnego uregulowania ewentualnych darowizn. Pojawił się pomysł powołania fundacji" - tłumaczy prof. G. Jakiel.
Pacjentki zaczęły płacić. W sumie od 15 kobiet zebrano 26 tysięcy złotych Ale nie było jeszcze fundacji, nie było konta. ,Wcześniejsza zbiórka pieniędzy była nieroztropna z naszej strony. Nie sądziliśmy, że procedura rejestracji fundacji trwa tak długo" - przyznaje prof. Grzegorz Jakiel.
26 tys. zł trzyma od kilku miesięcy skarbnik powstającej fundacji. Nie wydano ani złotówki. Pytamy po raz kolejny: po co zatem były zbierane pieniądze? ,Z myślą o zapewnieniu stabilizacji finansowej programu zapłodnień in vitro, zanim fundacja będzie mogła pozyskiwać środki od sponsorów"- odpowiada profesor.
AM w Lublinie nie zajmuje w tej sprawie jednoznacznego stanowiska. ,Akademia Medyczna jako osoba prawna nie utworzyła żadnej fundacji. Nie ma też przepisów obligujących kogokolwiek do uzyskania zgody władz uczelni na utworzenie fundacji. Nie było zapytania w tej sprawie. Nie wyrażaliśmy też żadnej zgody" - mówi rzecznik akademii dr W. Matysiak.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: ; Beata Kozian, Kielce