Czasem proteza nie wystarczy

Monika Wysocka
opublikowano: 20-10-2010, 00:00

Obie ręce stracił podczas akcji w Iraku. Uratował mniej doświadczonego kolegę, sam nie zdążył – ładunek wybuchł mu w dłoniach. Komandos bez rąk? Jego życie nie miało sensu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
„Z prawej ręki zostały mu dwa uszkodzone palce, lewą urwało całkowicie, łącznie ze stawem nadgarstkowym. Został naszym pacjentem już wcześniej, robiliśmy mu zabiegi rekonstrukcyjne uratowanych palców. Ale od początku jego marzeniem było przeszczep” – mówi doc. Jerzy Jabłecki, szef trzebnickich mikrochirurgów.

Ręce niezbędne do życia

Sam brak kończyny nie jest wskazaniem do zabiegu, bo takiego pacjenta można zakwalifikować do protezowania. Istotne jest głębokie poczucie niepełnowartości ciała.

„Przeszczep to leczenie defektu fizycznego z defektem psychicznym. I obie te choroby są równorzędne – podkreśla doc. Jabłecki. – Dla niektórych – tak jak dla naszego żołnierza – ważne jest to, by nadal prowadzić aktywny tryb życia: pływać, jeździć na motorze, skakać na spadochronie. Bez tego nie ma dla niego normalnego życia, a do tego niezbędne są ręce, proteza nie wystarczy”.

Etyczne wskazania do operacji pojawiają się tylko wtedy, gdy istnieje maksymalna możliwość odtworzenia funkcji. „W przeciwieństwie do replantacji bonusem jest to, że ręka będzie zupełnie sprawna. Musimy przyjąć takie założenie, bo inaczej nie byłoby sensu narażać chorego na tego typu zabieg” – wyjaśnia mikrochirurg.

Kiedy w tym samym szpitalu z powodu masywnego wylewu krwi do mózgu zmarła kobieta w średnim wieku, żołnierz dostał informację, że ma się stawić na zabieg.


Cały reportaż przeczytasz w nr 15 (218) Pulsu Medycyny

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.