Czarne chmury nad ambulatoryjną rehabilitacją kardiologiczną
Ambulatoryjna rehabilitacja kardiologiczna, która jest trzecim etapem przywracania do normalnego życia chorych po zawałach i operacjach kardiologicznych, w przyszłym roku prawdopodobnie nie będzie kontraktowana.
Lepsze i tańsze uzupełnienie leczenia
Ambulatoryjnych ośrodków rehabilitacji jest w Polsce kilkadziesiąt; działają przy większości klinik kardiologicznych, które mają przychodnie przyszpitalne. Istnieją też - choć w znacznie mniejszej liczbie - odrębne ośrodki, funkcjonujące niezależnie od szpitali, choć współpracujące z nimi. Ich prawidłowe prowadzenie wymaga dużych nakładów finansowych: wyposażenia w sprzęt, zatrudnienia wyspecjalizowanego personelu i zapewnienia odpowiednich warunków chorym. Rehabilitacja ambulatoryjna może z powodzeniem zastępować drugi etap leczenia chorych po incydentach kardiologicznych. Jego alternatywą jest całodobowy ośrodek rehabilitacji albo sanatorium, ale to znacznie droższe wyjście, bo trzeba zapewnić pacjentowi łóżko i wyżywienie. Z kolei by dostać się na oddział rehabilitacji, mający zazwyczaj 10-15 łóżek, chorzy muszą niekiedy czekać tygodniami, co w przypadku tego typu pacjentów może się skończyć trwałym kalectwem. W ambulatorium, gdzie pacjent przychodzi na kilka godzin dziennie, zazwyczaj nie ma kolejki.
Kosztowny błąd
We wczesnym okresie, np. dwa tygodnie po operacji czy niepowikłanym zawale, pacjenci przychodzą na rehabilitację pięć razy w tygodniu na około 2-3 godziny dziennie, przez pięć tygodni. Potem wizyty są coraz rzadsze - dwa, trzy razy w tygodniu przez 4-6 miesięcy. ?W tym czasie oprócz zajęć fizycznych, które mają pomóc choremu odzyskać kondycję, uczestniczy on w tzw. prewencji pierwotnej, polegającej na modyfikacji stylu życia. Pomagamy mu rzucić palenie, obniżamy poziom cholesterolu, leczymy nadciśnienie, zwiększamy aktywność fizyczną" - opowiada dr Barbara Bogdańska z Ambulatoryjnego Ośrodka Kardiologicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. W tym ośrodku, gdzie dziennie leczy się 50 osób, roczny kontrakt z kasą chorych wyniósł 670 tys. zł.
Zdaniem B. Bogdańskiej, takie ośrodki stanowią integralną część leczenia pooperacyjnego i są niezbędne we współczesnym postępowaniu kardiologicznym. ?Mamy na miejscu całą diagnostykę. Jesteśmy przygotowani na wielomiesięczne medyczne prowadzenie pacjenta. Oprócz tego staramy się przystosować go na nowo do życia rodzinnego i społecznego. To, czego podczas kilku miesięcy rehabilitacji nauczy się chory, musi mu starczyć na resztę życia. Każde zajęcia kończą się psychoterapią albo muzykoterapią. To system europejski, który wypracowywaliśmy przez lata. Zmarnowanie tego teraz byłoby głupotą" - uważa dr B. Bogdańska.
Podobnego zdania jest przewodniczący Sekcji Rehabilitacji w PTK. ?To najtańsza i najbardziej efektywna forma rehabilitacji i nieumieszczenie jej w planach Narodowego Funduszu Zdrowia jest błędem. Grupa kilkuset chorych zostanie pozbawiona rehabilitacji. Po zlikwidowaniu tej formy opieki, pacjenci ci przejdą prawdopodobnie pod opiekę lekarzy pierwszego kontaktu, którzy albo nie bardzo mają pojęcie, jak ich leczyć, albo nie mają możliwości sprzętowych" - uważa dr K. Mazurek.
Zakład Rehabilitacji Kliniki Kardiologii w Aninie, w którym pracuje dr K. Mazurek, cztery lata temu opracował standardy postępowania dla Mazowieckiej Regionalnej Kasy Chorych, które następnie zostały uznane przez wszystkie kasy w Polsce. ?Jeśli spojrzymy na statystyki, okaże się, że ponad 50 proc. zgonów spowodowanych jest chorobami układu krążenia i ponad 52 proc. rent przyznawanych jest z powodu tychże chorób. Jeżeli pozbawi się tych chorych możliwości uczestnictwa w ambulatoryjnej rehabilitacji kardiologicznej, szybko wrócą do szpitali, bo to odbije się na ich zdrowiu, a tym samym koszty ich leczenia pójdą w górę. Czy więc naprawdę można zaoszczędzić na likwidacji tej usługi?" - zastanawia się dr K. Mazurek.
Sekcja Rehabilitacji PTK wystosowała do decydentów oficjalne pisma informujące, że w planowaniu wydatków na przyszły rok została pominięta istotna część leczenia kardiologicznego.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka