Budżet powierzony: działanie wizerunkowe czy realna poprawa opieki zdrowotnej?
Mam dziś wątpliwości co do tego, czy ministerialny zespół - składający się w dużej mierze z urzędników, ponieważ praktycy zrezygnowali z udziału w dalszych pracach - będzie potrafił opracować i wdrożyć rozwiązania, które pozwoliłyby na realne wprowadzenie budżetu powierzonego i opieki koordynowanej - ocenia lek. Andrzej Zapaśnik z Porozumienia Zielonogórskiego.

Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej przewiduje, że Narodowy Fundusz Zdrowia będzie mógł w umowie z przychodnią podstawowej opieki zdrowotnej zobowiązać się do wypłacenia jej konkretnej kwoty na realizację dodatkowych zadań. Będą to m.in. szersze możliwości zlecania badań i konsultacji ze specjalistami z dziedzin innych niż medycyna rodzinna.
Proponowane badania laboratoryjne rozszerzające kompetencje diagnostyczne lekarzy rodzinnych (na podstawie rekomendacji opracowanych przez zespół ds. reformy POZ):
- przeciwciała przeciwtarczycowe anty-TPO i Anty-TSHr
- albuminuria
- czynnik natriuretyczny BNP i pro-BNP
- ocena stężenia ferrytyny w surowicy
- witamina B12
- przeciwciała anty-CCP oraz badanie HLA-B27
- antygen helicobacter pylori oraz test mocznikowy
- szybki test CRP
Budżet powierzony nie oznacza jedynie poszerzenia oferty badań
Nadrzędnym celem nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej są nie tyle zmiany w finansowaniu placówek podstawowej opieki zdrowotnej, ale - poprzez wprowadzenie budżetu powierzonego - poprawa dostępności do diagnostyki i opieki specjalistycznej na poziomie POZ.
– Efektem ma być nie tylko lepsza jakość opieki dla pacjenta, ale też poszerzenie narzędzi, jakimi będą dysponowali lekarze rodzinni. Co więcej, wprowadzenie budżetu powierzonego w szczególny sposób ma szansę poprawić jakość i dostępność opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi. Niestety dziś jest tak, że dostępne na poziomie POZ narzędzia nie pozwalają specjalistom medycyny rodzinnej w pełni wykorzystać ich wiedzy i umiejętności nabytych w przebiegu szkolenia specjalizacyjnego. Lekarze rodzinni często są zmuszeni odsyłać swoich pacjentów do placówek innego poziomu zabezpieczenia szpitalnego, np. do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, ponieważ nie mają w swoim zakresie możliwości zlecenia podstawowych badań np. z obszaru nieinwazyjnej diagnostyki kardiologicznej - wskazuje Andrzej Zapaśnik.
Jak dodaje, kolejnym plusem wprowadzenia budżetu powierzonego byłoby odciążenie AOS i rozładowanie kolejek do specjalistów.
– Pacjenci miesiącami czekają na wizytę u endokrynologa i kardiologa, zwłaszcza dziś, w czasach narastającego długu zdrowotnego, a przecież ich potrzeby zdrowotne mogłyby być zabezpieczone przez lekarzy rodzinnych. Nie chciałbym też sprowadzać budżetu powierzonego jedynie do poszerzenia oferty badań. Jego wdrożenie pozwoli też na szybsze i sprawniejsze kierowanie przez lekarzy rodzinnych pacjentów do specjalistów innych dziedzin medycyny, szczególnie kardiologa, endokrynologa, diabetologa i pulmonologa - podkreśla ekspert.
Czy Ministerstwo Zdrowia posłucha praktyków?
Jak zaznacza Andrzej Zapaśnik, na obecnym etapie prac nad budżetem powierzonym trudno jednoznacznie ocenić, czy rozwiązanie “wypali”.
– Oczywiście, diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Nowe zadania dla POZ wymagają zapewnienia stabilnego źródła finansowania. W obecnych warunkach POZ jest bardzo niedofinansowany, a przy tym przeciążony. Dyskusyjne wydaje się sfinansowanie budżetu powierzonego poprzez proste przesunięcie środków dotychczas przeznaczonych na AOS. Niestety nie mamy jeszcze szczegółowych informacji dotyczących poziomu finansowania budżetu powierzonego. Pod koniec zeszłego roku powołany przez ministra zdrowia zespół ds. opracowania reformy POZ wydał rekomendacje zmian, które następnie wykorzystano jako materiał do opracowania zmian ustawowych - mówi Andrzej Zapaśnik.
Jak podkreśla, zapisy ustawy są jednak sformułowane dość ogólnikowo i to Ministerstwo Zdrowia doprecyzuje je na drodze rozporządzenia, a konkretne rozwiązania wprowadzi prezes Narodowego Funduszu Zdrowia poprzez zarządzenia.
– Trudno więc z wyprzedzeniem oceniać coś, czego jeszcze nie wdrożono. Trzeba jednak przyznać, że dotychczasowe doświadczenia ze współpracy z resortem i NFZ nie są najlepsze. Przypomnę, że opieka koordynowana została teoretycznie wprowadzona do POZ już w październiku ubiegłego roku, wdrożenie budżetu powierzonego powinno być więc naturalną konsekwencją zmian ustawowych. Tymczasem od października do dziś niewiele w tym obszarze zrobiono. Co więcej, sposób w jaki MZ i NFZ współpracowało ze środowiskiem w ramach ministerialnego zespołu, każą do zapowiedzi resortu podchodzić sceptycznie. Przypomnę, że głos ekspertów został niemal pominięty w dyskusji i następnie decyzjach dotyczących finansowania zadań koordynatora, przez co zostały one dziś sprowadzone do minimum, jakim jest koordynacja działań profilaktycznych. Powstaje więc pytanie o to, jakie środki przeznaczy MZ na realizację budżetu powierzonego - czy pozwolą one na realną poprawę jakości i dostępności opieki, czy też będą kolejnym działaniem o charakterze wizerunkowym. Wątpliwości wydają się tym bardziej uzasadnione, że obecnie zespół ds. POZ w zasadzie przestał funkcjonować - dodaje ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Wprowadzenie budżetu powierzonego ma pozwolić na realne wdrożenie do POZ rozwiązań sprawdzonych w ramach pilotażu POZ Plus, którego wyniki lek. Andrzej Zapaśnik ocenia pozytywnie.
– Oczywiście jego realizacja wymagała od placówek znaczących zasobów kadrowych, najlepiej POZ Plus sprawdził się więc w większych przychodniach. Przykład pilotażu pokazuje też jeszcze jedno potencjalne zagrożenie dla budżetu powierzonego, jakim są braki kadrowe. Przyznaję, że mam dziś wątpliwości co do tego, czy ministerialny zespół - składający się w dużej mierze z urzędników, ponieważ praktycy zrezygnowali z udziału w dalszych pracach - będzie potrafił opracować i wdrożyć rozwiązania, które pozwoliłyby na realne wprowadzenie budżetu powierzonego i opieki koordynowanej - podsumowuje.
Musimy lepiej korzystać z zasobów kadrowych
W podobnym tonie wypowiada się dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. - W podstawowej opiece zdrowotnej prowadzimy większość chorób, dobrze wykształcony specjalista medycyny rodzinnej jest w stanie leczyć 85 -90 proc. codziennych zdarzeń, które zdarzają się w POZ.- Potwornym zaniedbaniem systemowym jest zaś to, że trwonimy wiedzę specjalistów, którzy otaczają opieką chorych na wyższym etapie diagnostyki i leczenia na świadczenia, które można by realizować na poziomie medycyny rodzinnej. - Nie powinniśmy tego robić tym bardziej, że zasoby te mamy skromne - podkreśla.
Dr Sutkowski również zwraca uwagę, że budżet powierzony, debatowany w ministerialnym Zespole ds. podstawowej opieki zdrowotnej, powinien być wypracowywany razem ze środowiskiem lekarzy rodzinnych, by planowana reforma opieki realizowanej w ramach podstawowej opieki zdrowotnej zakończyła się sukcesem.
Czego oczekują lekarze rodzinni? - Jasno określonych kryteriów i zasad wprowadzania badań dodatkowych do tego systemu. Równocześnie pamiętając o tym, że ten budżet powierzony to nie jest budżet dzisiejszy POZ ze stawką kapitacyjną. On powinien być poszerzony - odpowiada dr Sutkowski.
Dodaje: Jeżeli zrobimy jedno badania diagnostyczne kosztujące na rynku 800 zł, to wtedy peozetowi zabieramy wszystkie pieniądze na tego pacjenta. Te potrzebne na inne badania, ale i na wszystko wokół od pensji personelu medycznego, na ogrzewaniu budynku kończąc.
Przy okazji doktor zwraca uwagę, że obecny budżet podstawowej opieki medycznej jest mocno niedoszacowany. - On jest na poziomie 12 proc. budżetu NFZ. We wszystkich liczących się państwach, gdzie medycyna rodzinna ma większą niż my tradycje, jest on prawie dwukrotnie wyższy.
Podobnie jak Andrzej Zapaśnik dr Sutkowski uważa, że budżet powierzony, który będzie umożliwiał poszerzoną diagnostykę w przychodniach rodzinnych, jest warunkiem do tego by mówić o koordynowanej opiece medycznej w Polsce.
- Jeżeli myślimy też o faktycznej współpracy lekarzy rodzinnych ze specjalistami - nie w takim wąskim zakresie jak to ma miejsce dziś - to współpraca ta nie może opierać na zasadach koleżeńskiego wyboru lekarza. - W tym obszarze potrzebna jest pewna pula specjalistów, pośród, których pacjent sam będzie mógł wybrać danego specjalistę - podsumowuje.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Zieliński o budżecie powierzonym w POZ: nie tylko szersza oferta badań, ale też szybsza ścieżka do konsultacji
Źródło: Puls Medycyny