Bromber: nie deprecjonujmy LEK-u. Doczekalski: nauczyć się z bazy może każdy

opublikowano: 18-05-2023, 15:31

Słowem klucz jest jakość, ale nie ta "wzrokowa", a jakość mierzona - podkreślał we wtorek (16 maja) na konferencji “Polityka lekowa - nowe otwarcie” wiceminister zdrowia Piotr Bromber. Jednak zdaniem Pawła Doczekalskiego z Naczelnej Rady Lekarskiej zwiększanie liczby lekarzy odbywa się kosztem pauperyzacji zawodu i drenażu innych kierunków medycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
15. konferencja „Polityka lekowa - nowe otwarcie”.
15. konferencja „Polityka lekowa - nowe otwarcie”.
Fot. Marcin Kmieciński/PAP

– Pan minister bardzo dużo mówi o ilości, która jest szalenie istotna, ale brakuje jakości. To widać na nowo otwartych kierunkach lekarskich na uczelniach wyższych, uczelniach prywatnych. (...) Kiedyś to była elita, teraz to trochę pauperyzacja zawodu - stwierdził Paweł Doczekalski, zastępca sekretarza Naczelnej Rady Lekarskiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: “Spięcie” na linii MZ - samorząd lekarzy. Poszło o kredyty studenckie

Wiceminister: dbamy o ilość, ale i o jakość

– Oczywiście koncentrujemy się na ilości. Ale wspomniałem o OSCE, mamy lekarski egzamin końcowy, mamy PES, a wychodząc naprzeciw (postulatom - red.) środowiska Naczelnej Izby Lekarskiej zmieniliśmy przepisy dotyczące PES, zmieniliśmy bazę, jeżeli chodzi o PES. Te trzy egzaminy plus oczywiście zmiana jakościowa, która jest wymagana w dokształcaniu - i standardy kształcenia - tworzą de facto pięć mechanizmów do “pilnowania” jakości - wyliczał wiceminister zdrowia Piotr Bromber.

– Bardzo się cieszę, że rozmawiamy o LEK-u, który jest z bazy i pan minister doskonale wie, że nic nie sprawdza w tym momencie, bo nauczyć się bazy może każdy i nie potrzeba do tego sześciu lat studiów - odpowiedział Paweł Doczekalski z NRL.

Wskazał, że jeżeli chodzi o PES, to “szalenie istotną informacją jest to, że PES jest państwowym egzaminem specjalizacyjnym - i najpierw na tę specjalizację się trzeba dostać”. - I tutaj jest problem, bo tak naprawdę będą kolejne roczniki, które będą kończyły studia, natomiast wąskim gardłem będzie uzyskanie jakiejkolwiek specjalizacji - mówił.

Wiceminister Bromber przypomniał, że “w sesji wiosennej udostępniliśmy rekordową liczbę specjalizacji i na przestrzeni ostatnich lat rośnie liczba miejsc specjalizacyjnych”. - Mało tego, zmienił się sposób naboru na specjalizacje, który jest odzwierciedleniem oczekiwań ludzi młodych. Przypomnę, że LEK w takiej formule jak 70/30 (70 proc. pytań wybranych z jawnej bazy i 30 proc. pytań nowych - red.) to też efekt ustaleń - kiedyś - młodych rezydentów. Nie mówię, że to jest optymalna formuła, ale też prosiłbym o niedeprecjonowanie tego egzaminu. Bo mimo wszystko osoby, które go zdają, uczą się, przygotowują do tego egzaminu, ten egzamin na dzień dzisiejszy stanowi istotny element w kwalifikacji na specjalizację. Deprecjonowanie niczemu nie służy - apelował wiceminister Bromber.

Doczekalski: napisanie LEK-u na 95 proc. to nie wyczyn. Gałązka-Sobotka: nie wiążmy jakości z formą własności

– Tu nie chodzi o deprecjonowanie, tylko pokazanie informacji, że napisanie na 95 proc. nie jest żadnym bardzo dobrym wynikiem. Bardzo spłaszczona jest mediana - odpowiedział Doczekalski.

Zdaniem przedstawiciela Naczelnej Rady Lekarskiej “mamy też drenaż pozostałych zawodów medycznych”. - Tak naprawdę teraz młodzi ludzie rezygnują (z innych zawodów medycznych - red.). Progi na farmację? W zasadzie ich nie ma. Tam są dodatkowe rekrutacje uzupełniające, bo ludzie wybierają kierunek lekarski na nowo powstałych uczelniach, bo tam się dostaną - wskazywał.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, podkreśliła, że najlepszym instrumentem, który w jej odczuciu będzie rozwiązywał wiele problemów, będzie pomiar jakości. - Chodzi o dostarczanie informacji zwrotnej, jak dana placówka wygląda na tle innych - dodała.

Stwierdziła, że “wtórnym jest dzisiaj dyskutowanie o tym, czy lepsze są takie czy inne uczelnie”. - Jednym z najlepszych systemów edukacyjnych na świecie jest system amerykański, oparty przede wszystkim o uczelnie niepubliczne - argumentowała. - Dzielmy uczelnie na dobre i złe, nie wiążmy tego z formą własności, podobnie jak w przypadku placówek medycznych - zaapelowała.

Wiceminister Bromber, zamykając dyskusję, zaakcentował, że słowem klucz jest jakość, ale nie ta "wzrokowa", a jakość mierzona.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.