Automat w przychodni zastępuje aptekę
W Stanach Zjednoczonych można już zrealizować recepty na leki generyczne natychmiast po ich wystawieniu przez lekarza. Leki kupuje się z automatu ustawionego w przychodni albo w szpitalu.
System jest wygodny zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy. Oprócz leku szczelnie zamkniętego w specjalnej fiolce, wyskakującego jak puszka coca-coli, pacjent otrzymuje wydruk z informacjami od producenta i zdjęciami tabletek. Lekarz nie musi poświęcać obsłudze maszyny swojego czasu, bo firma dba o to, aby w automacie znajdowały się najczęściej przepisywane leki generyczne. I w dodatku lekarz na tym zarabia. Jak wynika z informacji zamieszczonych na stronie internetowej QuiqMeds, firma pobiera około 240 dolarów miesięcznie za obsługę automatu. Żeby zrekompensować sobie te koszty, lekarz musi zadbać o to, by wypisać w tym czasie co najmniej 325 recept. Zazwyczaj nie ma z tym kłopotu, bo leki z automatu są nieco tańsze niż w tradycyjnej aptece. Wzięcie automatu w leasing powinno się więc opłacać już po 3 miesiącach.
W automatach może się znajdować 30-50 różnych leków. Lekarze wybierają spośród 100 dostępnych na rynku leków generycznych. Do najbardziej popularnych należą preparaty na nadciśnienie, obniżające stężenie cholesterolu we krwi i zwalczające infekcje. Firma QuiqMeds nie ukrywa, że chciałaby wprowadzić ten nowatorski system sprzedaży w całym kraju. W maju br. gazeta Philadelphia Inquirer donosiła, że automaty są już w ośmiu gabinetach w Filadelfii, a firma prowadzi rozmowy z potencjalnymi franczyzobiorcami ze stanów Connecticut i Florydy. Podobne eksperymenty miały miejsce już wcześniej w Kalifornii, a także w Bostonie, gdzie sieć publicznych placówek medycznych wprowadziła w klinikach automaty, aby udostępnić swoim pacjentom tańsze leki.
Pierwsze takie maszyny pojawiały się w USA już w 1990 r. Pionierem na rynku była firma Telepharmacy Solutions Inc. Moda na sprzedaż leków z automatu dopiero się przyjmuje, ale już spotyka się (podobnie jak sprzedaż wysyłkowa) z silnym oporem aptekarzy. Farmaceuci argumentują, że żadne zabezpieczenia nie zastąpią tradycyjnej obsługi pacjentów w aptece. Zaakceptowanie nowej formy sprzedaży to jednak tylko kwestia czasu. Koszty leków rosną w zastraszającym tempie, dlatego już wkrótce widok przynoszących oszczędności automatów w klinikach i gabinetach lekarskich, a nawet tak jak w Kalifornii - w sklepach spożywczych, przestanie dziwić.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska