Aptekarz czy hurtownik
Dziś ma stanąć przed sądem w Pile farmaceuta oskarżony o udział w eksporcie równoległym leków do innych państw UE. Grożą mu dwa lata więzienia.
Zdaniem inspekcji farmaceutycznej i prokuratury, nie miał do tego prawa, bo odsprzedając leki eksporterom, nielegalnie prowadził hurtownię farmaceutyczną. Na to potrzebne jest osobne zezwolenie. Podobne doniesienia trafiły do prokuratury przeciwko trzem innym przedsiębiorcom z Wielkopolski. Prokuratura w Pile postawiła oskarżenie jako pierwsza.
Chodzi o to, że ceny tych samych leków są różne w zależności od kraju, w którym są sprzedawane. Importerzy zajmujący się rynkiem równoległym kupują je tam, gdzie są najtańsze, przepakowują i sprzedają z zyskiem. Robią to legalnie, bo unijne traktaty gwarantują swobodny przepływ towarów w krajach UE.
Nie podoba się to koncernom farmaceutycznym. Między innymi Sanofi-Aventis, producentowi przeciwzakrzepowego Clexane. O sprawie było głośno na przełomie 2008 i 2009 roku, kiedy wystąpiły poważne problemy z dostępnością tego leku. Był on wywożony do Niemiec, gdzie jest kilkukrotnie droższy niż w Polsce.
Nieprawidłowości w pilskiej aptece wykazała kontrola GIF przeprowadzona po zgłoszeniu przez Sanofi-Aventis składania przez niektóre apteki nieporównywanie większych zamówień.
„Mój klient sprzedaje duże ilości leków gabinetom lekarskim czy domom pomocy społecznej i nigdy nikt nie postawił mu zarzutu – powiedział Gazecie Wyborczej, broniący aptekarza adwokat Przemysław Maciak. – W wielu krajach, np. w Niemczech, lokalne prawo dopuszcza możliwość odsprzedawania leków przez apteki. W Polsce prawo nie określa tego precyzyjnie”.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska