5. Tytan pracy o gołębim sercu - prof. Grzegorz Opolski
Pochodzi ze szkoły prof. Zdzisława Askanasa i jest jego godnym następcą. Od 24 lat kieruje I Katedrą i Kliniką Kardiologii WUM, która w tym roku obchodzi 60-lecie istnienia.
Dziś klinika uważana jest za jeden z najlepszych polskich ośrodków kardiologicznych. Od 2005 roku funkcjonuje jako pełnoprofilowy ośrodek chorób serca i naczyń z całodobowym oddziałem kardiologii interwencyjnej, elektroterapią, intensywną terapią kardiologiczną, zabezpieczeniem kardiochirurgicznym. Placówka jest liderem w wielu nowoczesnych procedurach kardiologicznych, m.in. wszczepiania zastawek aortalnych drogą przezskórną — TAVI, implantacji stentów bioabsorbowalnych, zastosowania komórek macierzystych u chorych po zawale serca otrzymanych drogą autoliposukcji, zastosowania hipotermii terapeutycznej po nagłych zatrzymaniach krążenia, usuwania elektrod metodą przezżylną.
Pełne oddanie pełnionym funkcjom sprawia, że koledzy od lat chętnie powierzają mu coraz to nowe zadania. Warto wspomnieć, że w zarządzie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego był m.in. członkiem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych, przewodniczył także Radzie Programowej Ogólnopolskiego Programu Prewencji i Terapii Chorób Układu Krążenia POLKARD. Jest promotorem kilkudziesięciu doktoratów, opiekunem pięciu habilitacji i wychowawcą dwóch profesorów belwederskich. Liczba cytowań jego prac i sumaryczny impact factor należą do najwyższych wśród polskich profesorów kardiologii. W 2009 roku został laureatem nagrody specjalnej „Złotej Kukułki” za najczęściej cytowaną na świecie publikację powstałą na WUM. Jest współredaktorem znanych polskich podręczników kardiologicznych: „Ostre zespoły wieńcowe — atlas elektrokardiograficzny”, „Choroby serca i naczyń — poradnik lekarza rodzinnego”.
Od 10 lat pełni funkcję konsultanta krajowego. Miniony rok na tym stanowisku ocenia jako trudny i pełen walki o utrzymanie poziomu, jaki osiągnęła polska kardiologia.
„Niesłusznie uważa się, że kardiologia w stosunku do innych dziedzin medycyny cieszy się nadmierną przychylnością NFZ i MZ. Jeśli do tych opinii dodamy ograniczenia finansowe, które mamy, to zrozumiałe staje się, że aspiracje środowiska kardiologicznego związane z dostępnością naszych pacjentów do nowoczesnych leków i technologii nie zostały w pełni spełnione w minionym roku. Ostatecznie bilans trudnych rozmów w zakresie świadczeń kardiologicznych jest pozytywny, choć wiele spraw związanych z dostępnością do innowacyjnych leków, uzupełnień i modyfikacji w zakresie refundowanych leków kardiologicznych, przywrócenia kardiologom możliwości wykonywania zabiegów na naczyniach obwodowych, zwiększenie środków na intensywną terapię kardiologiczną, poprawa dostępności i skuteczności prewencji wtórnej, w tym specjalistycznej opieki ambulatoryjnej — czeka na szczęśliwy finał w 2013 roku” — ocenia profesor.
W tym roku chciałby poświęcić więcej czasu na działalność kliniczną i pracę naukową. „Myślę, że to będzie czas na finalizowanie działalności konsultanta krajowego — dekada na tym stanowisku to wystarczający okres” — mówi. Ma do siebie dużo dystansu. Pytany o największe wyzwanie, jakie czeka go w najbliższym czasie, wymienia zachowanie sprawności fizycznej i intelektualnej. „Zgodnie z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego będę próbował wygospodarować pół godziny dziennie na aktywność ruchową” — śmieje się. Preferuje spacer, bieganie i pływanie, ale zdaje sobie sprawę, że będzie to wymagało dyscypliny. Bardzo chciałby znaleźć więcej czasu na kino. W wakacje planuje wycieczkę szlakiem włoskich lub francuskich winnic.
Współpracownicy profesora mówią, że to tytan pracy. Z niedowierzaniem patrzą na to, w ile spraw się angażuje i jakie odnosi sukcesy. Szczególnie cenią sobie wpajany im szacunek dla przeszłości — dla poprzedników, historii ośrodka, w którym pracują. Przez kolegów uważany jest za przemiłego i kulturalnego człowieka. Niezwykle skromny i uczynny. Na wszystkie komplementy odpowiada, że to nie jego zasługa, tylko kwestia wspólnego działania.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka