Sieć szpitali nie rozwiązała problemów sektora zdrowia
Sieć szpitali nie rozwiązała problemów sektora zdrowia
System podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (potocznie zwany siecią szpitali) został wprowadzony 1 października 2017 r. Głównymi jego celami były: poszerzenie dostępu do świadczeń i poprawa sytuacji finansowej podmiotów medycznych. Z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika jednak, że nowy system nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Wdrażając sieć szpitali, Ministerstwo Zdrowia przekonywało, że zapewni ona pacjentom kompleksowe świadczenia zdrowotne, a placówkom da szansę stopniowego wychodzenia z długów. Tymczasem inspektorzy NIK dowodzą, że pogorszyła się sytuacja finansowa nie tylko już wcześniej zadłużonych podmiotów, ale także tych, które dotychczas nie miały długów. Jedną z przyczyn tego stanu była m.in. konieczność podwyższenia wynagrodzeń pracownikom. Nie poprawiły się także warunki przyjęć pacjentów na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Włączenie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do sieci miało odciążyć SOR-y, jednak czas oczekiwania pacjentów na pomoc wcale się nie zmniejszył.
Koszty rosną szybciej niż przychody
Inspekcja dotyczyła okresu od października 2017 r. do końca 2018 r. i objęła 29 placówek w 6 województwach — lubuskim, dolnośląskim, mazowieckim, podlaskim, pomorskim i śląskim.
„W badanym okresie rosła wartość zawartych przez szpitale umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, a co za tym idzie rosły ich przychody z działalności leczniczej. Znacznie szybciej przybywało jednak niezależnych od tych placówek kosztów, na które złożyły się m.in. ustawowe wzrosty wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek. W pierwszych trzech kwartałach 2018 r. przychody kontrolowanych szpitali były wyższe niż w analogicznym okresie 2017 r. o prawie 13 proc., ale koszty o ponad 17 proc., tymczasem NFZ kompleksowo podniósł wysokość świadczeń w całym badanym okresie tylko raz, w 2017 roku — o 4 proc. (…) W sumie spośród 29 badanych przez NIK placówek, na koniec września 2018 r. 23 (79,3 proc.) odnotowały ujemny wynik finansowy, a w porównaniu z wrześniem 2017 r. pogorszyła się sytuacja ekonomiczna 22 szpitali” — można przeczytać w raporcie NIK.
Koncepcja sieci szpitali była wadliwa?
Zdaniem NIK, nieprawidłowości w funkcjonowaniu sieci szpitali wynikają z błędnych założeń już na etapie opracowywania samej koncepcji. Nie wzięto wówczas pod uwagę m.in. potrzeb społecznych i epidemiologicznych w danych regionach Polski czy możliwości diagnostycznych, terapeutycznych oraz infrastrukturalnych placówek leczniczych. Nie uwzględniono również w dostatecznym stopniu regionalnych trendów demograficznych. „Nie miały też znaczenia jakość, liczba i wartość udzielanych przez szpital świadczeń czy stopień wykorzystania łóżek na poszczególnych oddziałach, a to m.in. przekładało się na nieuzasadnione i nadmierne koszty” — stwierdzają autorzy raportu.
Sieć szpitali nie zwiększyła również liczby wykorzystywanych w szpitalach łóżek, szczególnie w placówkach I stopnia zabezpieczenia. Stopień wykorzystania szpitalnych łóżek mógłby wzrosnąć, gdyby podmioty wprowadziły zmiany organizacyjne — tak się jednak w większości przypadków nie stało. Dyrektorzy wskazywali, że uniemożliwiły je np. problemy z zapewnieniem obsady kadrowej. Problem niewystarczającego wykorzystania łóżek dotyczył najbardziej oddziałów pediatrycznych, neonatologicznych, ginekologiczno-położniczych i okulistycznych.
Elastyczność w wykorzystaniu ryczałtu czysto teoretyczna
Placówki medyczne zakwalifikowane do sieci szpitali rozliczają się z NFZ ryczałtowo. Wysokość ryczałtu wynika z realizowanej przez daną placówkę liczby świadczeń, choć część z nich ma finansowanie odrębne. W sytuacji, gdy placówka zrealizuje świadczenia za kwotę wyższą lub niższą niż ryczałt, jest on stosownie korygowany. Zgodnie z przepisami, fundusz nie płaci jednak za świadczenia ponadlimitowe, ich realizacja nie wpływa także na wysokość ryczałtu.
„Wraz z utworzeniem sieci szpitale, które weszły w jej skład, mogą elastyczniej dysponować otrzymanymi z NFZ pieniędzmi. Mogą przenosić środki z tych oddziałów, w których placówka udziela mniej świadczeń, do tych, które są oblegane. Ale i w tym zakresie nie nastąpiły istotne zmiany. Jak wynika z kontroli, działania władz szpitali były związane przede wszystkim z potrzebą ograniczenia strat finansowych, pojawiającymi się problemami kadrowymi, a także staraniami o rozszerzenie zakresu udzielanych świadczeń” — wskazuje NIK.
Część placówek w sieci szpitali nie była w stanie zapewnić leczenia ambulatoryjnego
W założeniach nowego systemu placówka, do której trafił pacjent, miała mu zapewnić badania diagnostyczne, opiekę szpitalną i ambulatoryjną.
„Do sieci weszły jednak także takie placówki, które choć miały wymagane oddziały, to pacjentom niektórych z nich nie były w stanie zapewnić leczenia ambulatoryjnego. Tak było w przypadku 6 z 29 kontrolowanych szpitali, a jednym z powodów mógł być brak zapisu w ustawie, który wskazywałby na konieczność uruchomienia przez nie nowych poradni. Do szczegółowych badań kontrolerzy wytypowali 80 pacjentów każdej z 29 kontrolowanych placówek (z dwóch oddziałów), wypisanych w listopadzie 2017 r. i w kwietniu 2018 r. Z zebranych danych wynika, że zalecane im świadczenia pohospitalizacyjne otrzymało prawie 70 proc. chorych, ale mniej niż połowa uzyskała porady ambulatoryjne lub miała wyznaczony ich termin” — informuje raport.
Wbrew założeniom, żadna z kontrolowanych placówek zakwalifikowanych do sieci nie wprowadziła istotnych zmian w swoich strukturach wewnętrznych. „Jedynie w ośmiu (27,6 proc. badanych) zmienił się zakres świadczeń szpitalnych lub ambulatoryjnych. Powodem było rezygnowanie z ich udzielania, np. w związku z brakiem lekarzy, ale także wygaśnięcie umowy z NFZ czy zawarcie nowej” — wynika z kontroli.
NIK wykazał także, że wielu pacjentów nie uzyskało zalecanych ze względu na ich stan zdrowotny świadczeń. W przypadku tych udzielanych poza szpitalem wynikało to głównie z tego, że pacjenci nie zgłaszali się do placówki w wyznaczonym terminie. Kontrola nie wykazała również, by sieć szpitali przyczyniła się do zwiększenia liczby odmów przyjęcia pacjentów przez podmioty w obawie o wzrost kosztów.
PRZECZYTAJ TAKŻE opinie ekspertów o sieci szpitali:
Dr n. med. Jarosław J. Fedorowski: W sieci szpitali potrzebne są dalsze zmiany
Dr n. med. Marek Tombarkiewicz: Nowa wycena świadczeń pozwoli obniżyć koszty działania instytutów
System podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (potocznie zwany siecią szpitali) został wprowadzony 1 października 2017 r. Głównymi jego celami były: poszerzenie dostępu do świadczeń i poprawa sytuacji finansowej podmiotów medycznych. Z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika jednak, że nowy system nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Wdrażając sieć szpitali, Ministerstwo Zdrowia przekonywało, że zapewni ona pacjentom kompleksowe świadczenia zdrowotne, a placówkom da szansę stopniowego wychodzenia z długów. Tymczasem inspektorzy NIK dowodzą, że pogorszyła się sytuacja finansowa nie tylko już wcześniej zadłużonych podmiotów, ale także tych, które dotychczas nie miały długów. Jedną z przyczyn tego stanu była m.in. konieczność podwyższenia wynagrodzeń pracownikom. Nie poprawiły się także warunki przyjęć pacjentów na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Włączenie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do sieci miało odciążyć SOR-y, jednak czas oczekiwania pacjentów na pomoc wcale się nie zmniejszył.Koszty rosną szybciej niż przychody
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach




