Prywatny pomoże publicznemu
Prywatny pomoże publicznemu
Partnerstwo Publiczno-Prywatne w ochronie zdrowia jest alternatywą wobec finansowania wszystkich inwestycji z budżetu, ale wymaga większego zrozumienia obu partnerów. Wszystko wskazuje na to, że bardzo cienka granica dzieli nas od sukcesu, czyli pierwszego sfinalizowanego projektu.
Ochrona zdrowia w naszym kraju cierpi na chroniczny brak środków finansowych. Wyceny procedur NFZ są według większości zainteresowanych za niskie, szpitale publiczne nie mają pieniędzy na bieżącą działalność, nie mówiąc już o niezbędnych inwestycjach rozwojowych i infrastrukturalnych. Od wielu lat niewiele się zmienia, szpitale zadłużają się, aby móc funkcjonować tu i teraz, nie myśląc długofalowo o swojej przyszłości. Rozwiązaniem tych problemów miała być komercjalizacja szpitali. Jednak okazało się, że sama zmiana formy prawnej i przekształcenie w spółki prawa handlowego, bez odpowiedniej zmiany w zakresie zarządzania i finansowania, nie przynosi spodziewanych efektów. Co w takiej sytuacji robić?
Dobre przykłady
Okazuje się, że jednym z wartych rozważenia rozwiązań jest partnerstwo publiczno-prywatne (PPP). Partner prywatny daje wtedy swój know-how w zakresie zarządzania oraz zapewnia finansowanie, natomiast partner publiczny zachowuje kontrolę. W takim układzie obydwie strony realizują swoje cele i czerpią korzyści ze współpracy.
Dlatego też PPP jest od wielu lat z sukcesem stosowane przez wiele państw na świecie. Największy aktualnie realizowany projekt PPP to szpital uniwersytecki New Karolinska Solna Hospital w Sztokholmie na 800 łóżek, o wartości ok. 1 mld EUR. Natomiast prekursorem w zakresie PPP w ochronie zdrowia była Wielka Brytania, gdzie od początku lat 90. ubiegłego wieku w formule PPP powstało ok. 100 nowych szpitali publicznych. W Kanadzie natomiast przez ostatnie 10 lat zrealizowano ponad 50 projektów medycznych w formule PPP o łącznej wartości 18 mld USD. PPP wykorzystują też np. Francja, Hiszpania czy Turcja.
Do trzech razy sztuka
W Polsce realizacja i finansowanie inwestycji w służbie zdrowia w formule partnerstwa publiczno-prywatnego jest również jak najbardziej możliwe i uzasadnione ekonomicznie. Mam nadzieję, że już niedługo sprawdzi się powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Pierwszym był projekt PPP w Żywcu. Kilku partnerów prywatnych negocjowało umowę o PPP, jeden złożył ofertę. Niestety, od ponad 3 lat trwa dopinane finansowania tego projektu.
Drugi projekt PPP w służbie zdrowia — to szpital w Łańcucie, w którym Collect Consulting prowadził proces negocjacji, a zakończył się we wrześniu tego roku. Podobnie jak w Żywcu, wpłynęła jedna oferta partnera prywatnego. Jednak w tym projekcie został postawiony krok do przodu. Partner prywatny złożył ofertę z gwarancją finansowania! A zatem odpadły dwa podstawowe argumenty przeciwko PPP w ochronie zdrowia, tj. krótkie kontrakty z NFZ oraz niechęć instytucji finansowych do finansowania takich projektów. Niestety, z powodu rozbieżności pomiędzy ceną wykonawcy a budżetem podmiotu publicznego umowa nie doszła do skutku.
W trakcie realizacji znajduje się trzeci projekt mający szansę na sukces, w którym — po etapie analiz — rozpoczął się proces negocjacji. Dotyczy on rozbudowy w formule PPP szpitala w Mińsku Mazowieckim. Pojawiło się sześciu partnerów prywatnych chętnych do zainwestowania. Większość z nich stanowią przedsiębiorcy zarządzający szpitalami. Fakt, że do postępowania zgłosili się operatorzy, a nie firmy budowlane, to kolejny krok naprzód w rozwoju realizacji projektów w formule PPP w polskiej ochronie zdrowia.
Wszystko wskazuje na to, że bardzo cienka granica dzieli nas od sukcesu, czyli pierwszego sfinalizowanego projektu PPP w ochronie zdrowia. Krótkie kontrakty z NFZ nie stanowią już przeszkody. Pojawiły się także instytucje finansowe gotowe do wyłożenia kapitału. Również wola podmiotów publicznych do inwestycji i restrukturyzacji szpitali jest coraz większa. Liczymy, że po wyborach samorządowych chęć realizacji wspólnych projektów z podmiotami prywatnymi po stronie organów właścicielskich jeszcze wzrośnie. Brakuje tylko konsensu na finalnym etapie negocjacji warunków umowy, ale to już tylko kwestia czasu. Potrzebne jest bowiem większe wzajemne zrozumienie partnera publicznego z prywatnym i chęć osiągnięcia porozumienia satysfakcjonującego obie strony. Tylko wtedy będziemy mieli do czynienia z prawdziwym partnerstwem, a polskie szpitale i jednostki służby zdrowia uzyskają dostęp do nowego narzędzia, które pozwoli im się właściwie rozwijać.
Radosław Polowy, prezes zarządu Collect Consulting S.A.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Radosław Polowy, prezes zarządu Collect Consulting S.A.
Partnerstwo Publiczno-Prywatne w ochronie zdrowia jest alternatywą wobec finansowania wszystkich inwestycji z budżetu, ale wymaga większego zrozumienia obu partnerów. Wszystko wskazuje na to, że bardzo cienka granica dzieli nas od sukcesu, czyli pierwszego sfinalizowanego projektu.
Ochrona zdrowia w naszym kraju cierpi na chroniczny brak środków finansowych. Wyceny procedur NFZ są według większości zainteresowanych za niskie, szpitale publiczne nie mają pieniędzy na bieżącą działalność, nie mówiąc już o niezbędnych inwestycjach rozwojowych i infrastrukturalnych. Od wielu lat niewiele się zmienia, szpitale zadłużają się, aby móc funkcjonować tu i teraz, nie myśląc długofalowo o swojej przyszłości. Rozwiązaniem tych problemów miała być komercjalizacja szpitali. Jednak okazało się, że sama zmiana formy prawnej i przekształcenie w spółki prawa handlowego, bez odpowiedniej zmiany w zakresie zarządzania i finansowania, nie przynosi spodziewanych efektów. Co w takiej sytuacji robić?
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach