Inwestycje w ochronie zdrowia pod ścisłą kontrolą
Inwestycje w ochronie zdrowia pod ścisłą kontrolą
Zgodnie z nowelą ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wojewoda może zablokować unijne fundusze na budowę nowych szpitali. Na realne wsparcie będą mogli za to liczyć inwestujący w ambulatoria.
Inwestor, który zechce wybudować nowy szpital przy wsparciu środków unijnych, będzie musiał uzyskać pozytywną opinię wojewody. Zgoda przedstawiciela rządowej administracji będzie także potrzebna na budowę i remont poradni oraz zakup sprzętu medycznego. A jeśli o pieniądze będzie ubiegał się wojewoda lub szpital podległy publicznej uczelni medycznej, wówczas decyzję o celowości inwestycji wyda sam minister zdrowia.

IOWISZ ograniczy nadmierną pomysłowość
Wspomniane zmiany wprowadziła obowiązująca od sierpnia nowela ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Głównym narzędziem urzędników w szacowaniu tego, czy placówka medyczna może się starać o fundusze unijne, ma być Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Ochrony Zdrowia (IOWISZ). Jest to specjalny formularz elektroniczny zawierający kilkadziesiąt pytań, na które zainteresowany będzie musiał odpowiedzieć, aby aplikować o publiczne pieniądze na inwestycje. Odpowiedzi powinny uwiarygodnić przedsięwzięcie i zachęcić wojewodę do poparcia wniosku, a w konsekwencji dopuszczenia do partycypowania w funduszach unijnych przeznaczonych na sektor ochrony zdrowia. IOWISZ jest odpowiedzią rządu na dyskutowany od lat problem niecelowych inwestycji w ochronie zdrowia i marnotrawienia pieniędzy publicznych.
„To jest krok milowy. Dotychczas nie koordynowano w żaden sposób podaży na rynku ochrony zdrowia. Budowano placówki medyczne za publiczne pieniądze bez jakiegokolwiek uzasadnienia, potrzeb pacjentów i pozostałej oferty rynku” — mówi Agnieszka Pachciarz, była prezes NFZ.
Prywatni właściciele zaniepokojeni
Nie wszyscy są jednak zadowoleni z tego rozwiązania. Blokady dostępu do pieniędzy unijnych obawiają się zwłaszcza właściciele prywatnych placówek medycznych
„Jestem przekonany, że nie skorzystamy z dotacji unijnych, ponieważ wnioski inwestorów złożone poprzez system IOWISZ wojewoda (czyli właściciel samorządowych szpitali wojewódzkich) będzie pośrednio konsultował z marszałkiem. Wiadomo, że będzie on za tym, aby inwestować w swoich szpitalach, niż przyznawać pieniądze konkurencji” — obawia się Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych (OSSN). Jego zdaniem, rząd za pomocą systemu IOWISZ dyskryminuje prywatny sektor.
A do wykorzystania są ogromne pieniądze, bo do 2020 r. ma popłynąć z Unii 12 miliardów złotych na ochronę zdrowia w Polsce. Dotychczas niepubliczne podmioty lecznicze także były beneficjentami unijnych środków. 218 prywatnych szpitali zrzeszonych w OSSN w ciągu ostatnich 20 lat wydało aż 7,5 mld zł. Część pieniędzy pochodziła właśnie z UE.
Jednostki prywatne niepokoi zapis ustawy, zgodnie z którym ocenę inwestycji w ochronie zdrowia wojewoda ma przeprowadzać na podstawie map potrzeb zdrowotnych. Te z kolei konstruuje przy wsparciu wojewódzkiej rady ds. potrzeb zdrowotnych. W jej skład wchodzą m.in.: przedstawiciel wojewody, przedstawiciel konwentu powiatów województwa, przedstawiciel marszałka, a także konsultanci wojewódzcy.
„Konsultanci wojewódzcy też będą przeciwni inwestycjom w prywatnym sektorze, chociażby np. w okulistyce, bo są pozatrudniani głównie w publicznych szpitalach” — mówi Andrzej Sokołowski. Okulistyka to bowiem jedna z głównych dziedzin medycyny, którą mocno rozwijały szpitale prywatne.
Premiowany sektor publiczny
Pełne obaw są także szpitale powiatowe. „Wiadomo, że IOWISZ jest właściwie narzędziem do blokowania inwestycji na rynku ochrony zdrowia aniżeli ich wspierania. Placówki powiatowe raczej nie skorzystają z pieniędzy unijnych za sprawą systemu IOWISZ, bo ich strumień wojewodowie przekierują do dużych, wojewódzkich szpitali specjalistycznych. Te, w ich przekonaniu, świadczą przecież kompleksowe usługi” — zauważa Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich. Jednocześnie podkreśla, że nie przeceniałby możliwości przedstawicieli marszałków zasiadających w wojewódzkiej radzie przy przyznawaniu środków unijnych za pomocą systemu IOWISZ. „To ciało to kwiatek do kożucha. Decydujący głos ma i tak wojewoda” — dodaje Marek Wójcik.
Zgodnie z nowelą ustawy zdrowotnej, wojewoda będzie oceniał celowość inwestycji na podstawie: mapy potrzeb zdrowotnych dla każdego województwa, priorytetów dla regionalnej polityki zdrowotnej oraz danych z rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą.
„Bardzo dobrze, że IOWISZ powstał. Dopiero jednak po roku da się ocenić, czy to narzędzie przyczyniło się do racjonalizacji inwestycji w ochronie zdrowia. Obawy zaś szpitali prywatnych nie są bezzasadne. Polityka obecnego rządu jest taka, że premiuje on sektor publiczny” — zauważa Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego. Jego zdaniem, rozwiązaniem o znaczeniu bardziej kluczowym niż IOWISZ dla inwestycji w ochronie zdrowia będzie ustawa o sieci szpitali. Jej powstanie zapowiada Ministerstwo Zdrowia. „Określi ona przecież podział organizacyjny podmiotów leczniczych, wskaże jednostki wiodące, a w konsekwencji wyznaczy, gdzie będzie szła największa pula pieniędzy na inwestycje” — zaznacza Jerzy Gryglewicz.
Zbędne oddziały szpitalne
Sieć szpitali to na razie jednak pieśń przyszłości. Obecnie wojewoda ma decydować o przyznaniu bądź odmowie środków unijnych na podstawie map potrzeb zdrowotnych. Mapy, jakie przygotowali w kwietniu urzędnicy Ministerstwa Zdrowia jednoznacznie wskazały, iż mamy obecnie w Polsce za dużo łóżek szpitalnych — 1375 szpitali w Polsce posiada 177 tys. łóżek. Część z nich jest niewykorzystana. Tak dzieje się np. na oddziałach alergologicznych. Jest ich w Polsce 14, z czego niemal połowa mieści się w województwie śląskim i mazowieckim. Z analiz ministerialnych wynika, że te oddziały powinny funkcjonować tylko w szpitalach należących do uniwersytetów medycznych. I tak większość świadczeń alergologicznych można udzielać na oddziałach chorób wewnętrznych.
Podobny los może czekać oddziały gastroenterologiczne. Resort zdrowia uważa, że są one zbędne, ponieważ ten zakres świadczeń i tak wykonują oraz sprawozdają do NFZ oddziały chirurgii jednego dnia lub internistyczne.
Mierniki oceny AOS
Z map potrzeb zdrowotnych płynie więc wniosek, że wojewodowie będą raczej przyznawać pieniądze unijne na inwestycje w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej aniżeli w szpitalnictwo. Tym bardziej, że we wnioskach z analizy map pojawia się postulat, aby pacjentów endokrynologicznych leczyć w poradniach zamiast kłaść na oddziałach.
Sam IOWISZ różnicuje inwestycje w szpitalnictwo i w ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. Za pomocą systemu IOWISZ wojewoda będzie badał celowość inwestycji w AOS, jeśli w ciągu dwóch lat realizacji świadczeń jej wartość przekroczy 2 mln zł. Zaś w szpitalnictwie przedstawiciel premiera w województwie oceni inwestycje przekraczające 3 mln zł.
Inwestor, który decyduje się ubiegać o unijne pieniądze i zyskać aprobatę wojewody, ma nie lada wyzwanie. Instrument oceny wniosków jest systemem informatycznym, w którym zainteresowany będzie musiał odpowiedzieć na 34 pytania. Są one podzielone na cztery kategorie: zasoby, ludzie, opieka, myśl. Jedno z pytań dotyczy m.in. tego, w jakim zakresie dana inwestycja przyczyni się do aktywizacji zawodowej chorych, a także osób opiekujących się nimi. Inne pytanie dotyczy zakresu odnowienia zużytego sprzętu. W kwestionariuszu są też prostsze zadania, m.in. jak inwestycja przyczyni się do skrócenia kolejek w danym zakresie świadczeń.
W Niemczech trudniej
„Odpowiedzi uzyskane na podstawie formularza IOWISZ powinny pomóc ocenić wojewodzie, czy dana inwestycja jest potrzebna w regionie” — mówi Agnieszka Pachciarz. Podkreśla jednocześnie, że w Niemczech, aby dostać zgodę płatnika na budowę nowego oddziału szpitalnego, trzeba się starać nawet dwa lata. „Elementem, którego nam jeszcze brakuje w porównaniu z sąsiadami, jest wykazanie odpowiedniego doświadczenia kadry, np. zabiegowej, Nie panujemy też nad licznymi miejscami pracy, które nie gwarantują ani odpowiedniego czasu dla pacjentów, ani jakości świadczeń. Powstają w efekcie jakieś namiastki oddziałów” — stwierdza Agnieszka Pachciarz
Przebrnięcie przez listę pytań formularza IOWISZ i otrzymanie pozytywnej opinii wojewody będzie dla szpitala czy ambulatorium bonusem, zwiększającym szansę na otrzymanie kontraktu z NFZ.
Zgodnie z nowelą ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wojewoda może zablokować unijne fundusze na budowę nowych szpitali. Na realne wsparcie będą mogli za to liczyć inwestujący w ambulatoria.
Inwestor, który zechce wybudować nowy szpital przy wsparciu środków unijnych, będzie musiał uzyskać pozytywną opinię wojewody. Zgoda przedstawiciela rządowej administracji będzie także potrzebna na budowę i remont poradni oraz zakup sprzętu medycznego. A jeśli o pieniądze będzie ubiegał się wojewoda lub szpital podległy publicznej uczelni medycznej, wówczas decyzję o celowości inwestycji wyda sam minister zdrowia.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach