Syndrom czarnej dziury
Syndrom czarnej dziury
OD REDAKTORA: Depresja ma wszelkie szanse, żeby stać się dżumą XXI wieku i to mimo postępu w medycynie.
Rozwija się farmakoterapia, wprowadzamy coraz nowocześniejsze i skuteczniejsze metody diagnostyki i technologie zabiegowe. Uruchomiliśmy ośrodek terapii protonowej dla pacjentów z nowotworami (str. 7). A wciąż nie poznaliśmy do końca własnej głowy. Coraz więcej kłopotu przysparzają dysfunkcje w pracy ludzkiego mózgu. Przypomnę, że ostatni medyczny Nobel dotyczył przecież odkryć wyjaśniających na pozór tak banalne zagadnienie, jak procesy zachodzące w mózgu, pozwalające orientować się w przestrzeni, która nas otacza.
Być może właśnie ze względu na to, co nas otacza, choroby psychiczne stają się coraz większym problemem społecznym. Stres, nadmiar bodźców, przeładowanie informacjami, degeneracja więzi społecznych — to wszystko kumuluje się w naszych głowach. Nic zatem dziwnego, że w Europie depresja jest już główną przyczyną utraty wydajności pracy (str. 15). Choroby psychosomatyczne są najważniejszym powodem zwolnień lekarskich w Holandii. Polskę ta choroba kosztuje co najmniej miliard złotych rocznie, a dotyczy ponad półtora miliona osób.
W leczeniu depresji pierwszy zasadniczy sukces już odnieśliśmy — powszechne zrozumienie, że to jest choroba, a nie jakaś przejściowa słabość czy przemęczenie (µ 16). Teraz pora na systemowe podejście w postaci kompleksowego programu opieki psychiatrycznej, a także na rozwój skutecznych terapii. Psychologiczny aspekt kontaktu lekarza z pacjentem, a zwłaszcza diagnoza psychodynamiczna, jest tematem nowego cyklu publikacji, który rozpoczynamy w dzisiejszym wydaniu. Doktor Stanisław Oziemski (str. 26-27) przekonuje, aby w czasie wizyty pacjenta w gabinecie podjąć wysiłek i wykazać się empatią, rozpoznając nie tylko chorobę, ale i emocje, które go przepełniają. Jedno bywa nierozerwalnie związane z drugim. Warto przygotować odpowiednie strategie postępowania w zależności od sytuacji, a także umiejętnie rozpoznać, kiedy pacjent wymaga dodatkowo konsultacji u psychiatry lub psychoterapeuty.
Postęp w medycynie opiera się na innowacjach, oczywiście pod warunkiem, że nie są one obliczone jedynie na hodowanie tzw. gąszczy patentowych. Dlatego opisujemy ideę patentu (str. 24) i jego rolę w zachęcaniu do rozwoju wynalazczości. Na patent zasłużą niewątpliwie ci badacze, spośród ponad 200 zespołów na całym świecie, poszukujących pogromców superbakterii, którym uda się odkryć nowe, skuteczne substancje. (str. 18).
Niezależnie od intensywnych badań naukowych, drugim źródłem rzeczonego postępu w medycynie niewątpliwie mogą być technologie informatyczne. A raczej powinny być, bo niestety różne zapowiedzi i projekty z zakresu e-zdrowia, którymi zajmują się nasze urzędy, niezmiennie się opóźniają. Jak choćby platforma P1 (str. 4-5), wciąż znajdująca się w... czarnej dziurze. Z jednej strony nasze państwo nakłada na lekarzy i podmioty lecznicze obowiązki wprowadzania np. e-zwolnień czy obsługi internetowych aplikacji. Z drugiej strony urzędnicy sami sobie nie dają rady z informatyzacją własnej pracy i systemów, za które odpowiadają. Można by rzec: urzędniku, zinformatyzuj się sam!

Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Krzysztof Jakubiak, redaktor naczelny
OD REDAKTORA: Depresja ma wszelkie szanse, żeby stać się dżumą XXI wieku i to mimo postępu w medycynie.
Rozwija się farmakoterapia, wprowadzamy coraz nowocześniejsze i skuteczniejsze metody diagnostyki i technologie zabiegowe. Uruchomiliśmy ośrodek terapii protonowej dla pacjentów z nowotworami (str. 7). A wciąż nie poznaliśmy do końca własnej głowy. Coraz więcej kłopotu przysparzają dysfunkcje w pracy ludzkiego mózgu. Przypomnę, że ostatni medyczny Nobel dotyczył przecież odkryć wyjaśniających na pozór tak banalne zagadnienie, jak procesy zachodzące w mózgu, pozwalające orientować się w przestrzeni, która nas otacza. Być może właśnie ze względu na to, co nas otacza, choroby psychiczne stają się coraz większym problemem społecznym. Stres, nadmiar bodźców, przeładowanie informacjami, degeneracja więzi społecznych — to wszystko kumuluje się w naszych głowach. Nic zatem dziwnego, że w Europie depresja jest już główną przyczyną utraty wydajności pracy (str. 15). Choroby psychosomatyczne są najważniejszym powodem zwolnień lekarskich w Holandii. Polskę ta choroba kosztuje co najmniej miliard złotych rocznie, a dotyczy ponad półtora miliona osób. W leczeniu depresji pierwszy zasadniczy sukces już odnieśliśmy — powszechne zrozumienie, że to jest choroba, a nie jakaś przejściowa słabość czy przemęczenie (µ 16). Teraz pora na systemowe podejście w postaci kompleksowego programu opieki psychiatrycznej, a także na rozwój skutecznych terapii. Psychologiczny aspekt kontaktu lekarza z pacjentem, a zwłaszcza diagnoza psychodynamiczna, jest tematem nowego cyklu publikacji, który rozpoczynamy w dzisiejszym wydaniu. Doktor Stanisław Oziemski (str. 26-27) przekonuje, aby w czasie wizyty pacjenta w gabinecie podjąć wysiłek i wykazać się empatią, rozpoznając nie tylko chorobę, ale i emocje, które go przepełniają. Jedno bywa nierozerwalnie związane z drugim. Warto przygotować odpowiednie strategie postępowania w zależności od sytuacji, a także umiejętnie rozpoznać, kiedy pacjent wymaga dodatkowo konsultacji u psychiatry lub psychoterapeuty.Postęp w medycynie opiera się na innowacjach, oczywiście pod warunkiem, że nie są one obliczone jedynie na hodowanie tzw. gąszczy patentowych. Dlatego opisujemy ideę patentu (str. 24) i jego rolę w zachęcaniu do rozwoju wynalazczości. Na patent zasłużą niewątpliwie ci badacze, spośród ponad 200 zespołów na całym świecie, poszukujących pogromców superbakterii, którym uda się odkryć nowe, skuteczne substancje. (str. 18).Niezależnie od intensywnych badań naukowych, drugim źródłem rzeczonego postępu w medycynie niewątpliwie mogą być technologie informatyczne. A raczej powinny być, bo niestety różne zapowiedzi i projekty z zakresu e-zdrowia, którymi zajmują się nasze urzędy, niezmiennie się opóźniają. Jak choćby platforma P1 (str. 4-5), wciąż znajdująca się w... czarnej dziurze. Z jednej strony nasze państwo nakłada na lekarzy i podmioty lecznicze obowiązki wprowadzania np. e-zwolnień czy obsługi internetowych aplikacji. Z drugiej strony urzędnicy sami sobie nie dają rady z informatyzacją własnej pracy i systemów, za które odpowiadają. Można by rzec: urzędniku, zinformatyzuj się sam!
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach