Okrelizumab wykazał skuteczność terapeutyczną w dwóch postaciach SM
O potencjale terapeutycznym nowego, humanizowanego przeciwciała monoklonalnego rozmawiamy z Peterem Chinem, głównym dyrektorem medycznym firmy Genentech (San Francisco) należącej do Grupy Roche.
Opublikowane w ostatnim czasie wyniki badań nad okrelizumabem niosą nadzieję chorym na stwardnienie rozsiane. Co wyróżnia ten lek spośród stosowanych obecnie w SM terapii?Jesteśmy bardzo podekscytowany osiągniętymi wynikami leczenia okrelizumabem zarówno w rzutowej, jak i pierwotnie postępującej postaci stwardnienia rozsianego. Lek ten ma potencjał, by stać się nową, obiecującą terapią. Oceniamy to na podstawie jego skuteczności w zmniejszaniu liczby rzutów choroby, niesprawności oraz po ocenie obrazu radiologicznego w badaniu rezonansu magnetycznego w porównaniu ze standardową terapią interferonem beta. Jesteśmy bardzo przejęci skutecznością okrelizumabu w leczeniu pierwotnie postępującej postaci stwardnienia rozsianego. Jest to pierwszy preparat stosowany w leczeniu tej postaci schorzenia, który z sukcesem przeszedł badania III fazy (badanie ORATORIO — przyp. red). Dla nas, jako firmy zaangażowanej we wdrażanie innowacyjnych rozwiązań medycznych, jest szczególnie istotne, że lek ten jest skuteczny w dwóch postaciach stwardnienia rozsianego. Okrelizumab jest humanizowanym przeciwciałem monoklonalnym skierowanym przeciw antygenom CD20 na limfocytach B. Podobny mechanizm działania prezentuje inny dostępny lek — rytuksymab. Czym różnią się te preparaty i z czego wynika ich odmienne zastosowanie kliniczne?Rytuksymab jest przeciwciałem skierowanym przeciw antygenom CD20. Jednak te dwa leki to zupełnie inne cząsteczki. Choć więc celem obu jest antygen CD20, nie łączą się w dokładnie ten sam sposób i wchodzą w różne interakcje z innymi komórkami układu odpornościowego. Rytuksymab nie jest zarejestrowany w leczeniu stwardnienia rozsianego. Będziemy natomiast rejestrować okrelizumab w tym zastosowaniu. Nie ma badań III fazy udowadniających skuteczność rytuksymabu w leczeniu tej choroby. Rytuksymab jest cząsteczką chimeryczną, w której duża część — około 30 procent — jest pochodzenia mysiego, co może generować większą produkcję przeciwciał przeciw samemu lekowi. Okrelizumab jest przeciwciałem humanizowanym, dlatego jest bardziej odpowiedni do przewlekłego stosowania i wywierania wpływu na układ immunologiczny. Czy na podstawie dotychczasowych badań można zidentyfikować ograniczenia w zastosowaniu okrelizumabu, czy pojawiły się jakieś poważne działania niepożądane?W tej chwili nie możemy jeszcze określić tych działań. Możemy o tym natomiast wnioskować na podstawie wyników uzyskanych od osób uczestniczących w próbach klinicznych. W III fazie badania nad skutecznością okrelizumabu w postaci rzutowej stwardnienia rozsianego nie było ograniczeń co do kryteriów włączenia chorych. Dlatego dużą część badanej grupy stanowili chorzy o krótkim czasie trwania SM, o czym informowaliśmy w charakterystyce wyjściowej leku, prezentowanej na poprzednich kongresach dotyczących SM. Wiele z tych osób nie było wcześniej leczonych za pomocą żadnej z dostępnych terapii. Nie umiemy więc jeszcze określić, jak lek będzie wykorzystywany, natomiast wykazaliśmy jego skuteczność i bezpieczeństwo na bardzo dużej populacji chorych. Bezpieczeństwo stosowania leku jest tu czynnikiem szczególnie istotnym. W zbiorczej analizie danych z obu badań w grupie chorych leczonych okrelizumabem odsetek pacjentów, u których występowały zdarzenia niepożądane był podobny jak w grupie leczonej interferonem beta-1a (w obu grupach leczenia wyniósł 83,3 proc.). Do najczęściej występujących działań niepożądanych związanych ze stosowaniem okrelizumabu należały reakcje związane z wlewem (u 34,3 proc. pacjentów odnotowano co najmniej jedną taką reakcję w porównaniu z 9,7 proc. pacjentów leczonych interferonem beta-1a). Odsetek pacjentów w grupie leczonej okrelizumabem, u których występowały ciężkie zdarzenia niepożądane, w tym ciężkie zakażenia, był podobny jak w grupie leczonej interferonem beta-1a (odpowiednio 6,9 proc. i 8,7 proc.). Jest to także bardzo istotne w ogólnej ocenie profilu korzyści do ryzyka, bo rzutuje na to, jak lek będzie stosowany w przyszłości. Czy można powiedzieć, że przeciwciała monoklonalne są przyszłością leczenia stwardnienia rozsianego? Jaką mają przewagę nad innymi lekami?Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie określić, czy jest to właściwy kierunek leczenia. Mogę powiedzieć, że okrelizumab ma bardzo określony cel, jest tak zaprojektowany, by łączyć się z antygenem CD20, którego ekspresję wykazują tylko określone limfocyty typu B. Nie łączy się przy tym z komórkami macierzystymi, które nie wykazują tej ekspresji. Możliwość regeneracji limfocytów B jest więc zachowana po zatrzymaniu leczenia. Antygen ten nie jest również obecny na komórkach plazmatycznych odpowiedzialnych za wydzielanie przeciwciał, a więc ważnych dla naszej odpowiedzi immunologicznej. Jest to bardzo „eleganckie”, celowane podejście, gdyż lek działa tylko na komórki biorące udział w patogenezie stwardnienia rozsianego.Firmy Roche i Genentech mogą się pochwalić bardzo długą historią badań nad nowymi przeciwciałami monoklonalnymi. Jesteśmy jednym ze światowych liderów we wprowadzaniu przeciwciał monoklonalnych w różnych schorzeniach, w tym w chorobach onkologicznych, układu oddechowego czy innych chorobach autoimmunologicznych. Dysponujemy więc dużym zasobem wiedzy na temat prowadzenia badań w tej dziedzinie. Czy okrelizumab może w przyszłości znaleźć zastosowanie w bardzo wczesnych etapach stwardnienia rozsianego, na przykład po pojawieniu się klinicznie izolowanego zespołu?Nie badaliśmy zastosowania okrelizumabu w populacji z CIS, ale do badań zaangażowaliśmy chorych z bardzo wczesną postacią rzutowo-remisyjną stwardnienia rozsianego, o krótkim czasie trwania choroby i bez wczesnego leczenia.Jakie inne terapie są obecnie badane w schorzeniach neurologicznych?Roche jest firmą bardzo aktywnie działającą w obszarze neurologicznym. Mamy dużo programów badawczych dotyczących różnych chorób neurologicznych, między innymi choroby Alzheimera czy rdzeniowego zaniku mięśni. Nie interesujemy się więc wyłącznie stwardnieniem rozsianym. Zarówno w Genentech, jak i innych placówkach Roche na całym świecie prowadzimy bardzo dużo badań mających na celu wprowadzenie na rynek nowych leków na różne schorzenia neurologiczne. Na przykład prowadzimy badania nad skutecznością nowego leku — olesoksymu — w rdzeniowym zaniku mięśni. Wyniki tych badań już zostały opublikowane. Sprawdzamy też dwie cząsteczki, będące w zaawansowanej fazie badań, mogące znaleźć zastosowanie w chorobie Alzheimera. Jedna z nich to krenezumab, będący przeciwciałem monoklonalnym przeciw beta-amyloidowi 1-40 i 1-42, a druga — gantenerumab — nieco inna cząsteczka, również skierowana przeciw amyloidowi beta.Wracając jednak do stwardnienia rozsianego, chciałbym podkreślić, jak cieszymy się z potencjału okrelizumabu w leczeniu SM. Jesteśmy bardzo wdzięczni za uczestnictwo ośrodków z Polski w badaniach. Dziękujemy badaczom i neurologom, którzy poświęcili swój czas, żeby prowadzić próby kliniczne oraz ponad 200 pacjentom, którzy wzięli w nich udział. Szczególne zaangażowanie w pomoc w badaniach nad rolą limfocytów typu B w patofizjologii stwardnienia rozsianego wykazał prof. Krzysztof Selmaj, będący członkiem Steering Committee badania.