Dlatego wykorzystujemy ostatni moment, aby napisać o krakowskim centrum leczenia głębokiej hipotermii. Biorąc pod uwagę setki (a być może i więcej) zgonów rocznie z powodu wychłodzenia organizmu, innowacyjny system medyczno-logistyczny stworzony przez krakowskich lekarzy (str. 8-9) z pewnością stanowi ważny element polskiego ratownictwa medycznego.
Wyprowadzanie pacjenta z niskich temperatur wymaga m.in. pozaustrojowego natleniania i wspomagania krążenia. Działanie zbyt szybkie, bez odpowiedniego przygotowania, może mieć krytyczne konsekwencje. Warto tę mądrość przenieść na działania ratunkowe w naszym systemie. Pojawiły się właśnie analizy dokonane przez prawników (str. 4-5), że zbyt szybko i bez przygotowania wprowadzono tzw. pakiet, który miał przywrócić do normalnego funkcjonowania onkologię, pogrążoną przez lata w letargu, przerywanym napadami epilepsji.
Analiza kancelarii DZP stawia poważne zarzuty, dotyczące m.in. dyskryminacji pacjentów, zlekceważenia zgłaszanych uwag, nadmiernych sankcji wobec lekarzy. Podobne tezy formułował już samorząd lekarski, lecz wtedy dezawuowano je argumentem, że lekarze bronią własnego interesu, w tym pozakładanych przez siebie spółek. Teraz mamy ocenę dokonaną przez profesjonalną kancelarię prawną. Ciekawe, jakie kolejne kontrargumenty padną w obronie pakietowych rozwiązań. A czy nie łatwiej byłoby po prostu wyjść ze stanu zamrożenia, wysłuchać opinii ekspertów i wspólnie wypracować kompromis?
Na przeszkodzie stoją niewątpliwie emocje towarzyszące obu stronom. Z emocjami towarzyszącymi chorobie trudno sobie poradzić samemu, warto skorzystać z pomocy psychologa klinicznego (str. 14-15). Działanie pod presją, w sytuacji stresu towarzyszy chyba wszystkim pracującym w naszej ochronie zdrowia. Najczęściej ma to niestety związek z nadmiernymi wymaganiami, którym nie potrafimy sprostać. Skojarzone z brakiem umiejętności poszukiwania kompromisu doprowadzają do niepowodzeń (str. 28-29). Niestety, proces dialogu, o ile można użyć tego słowa, pomiędzy ministerstwem a środowiskiem lekarzy obfituje w niepotrzebne emocje, które utrudniają dojście do porozumienia nie tylko w sprawie pakietu.
Emocji nie budzi już, na szczęście, problem występowania wścieklizny. Pomijając niektóre dyskusje polityczne, ta choroba szczęśliwie w Polsce nam nie zagraża (str. 22), chociaż na świecie wciąż zbiera śmiertelne żniwo. W tym przypadku doskonale zadziałał system szczepień zagrożonych zwierząt oraz administracyjnie nadzorowane postępowanie wobec wszystkich pacjentów z pogryzieniami, zgłaszających się do gabinetów lekarskich.
Jak mówi stare chińskie przysłowie: nerwy, jak psa, trzeba trzymać na smyczy, bo mogą rozszarpać człowieka.