Zofia Małas: ukraińskie pielęgniarki mogłyby zacząć pracę od stanowisk pomocniczych
Zofia Małas: ukraińskie pielęgniarki mogłyby zacząć pracę od stanowisk pomocniczych
Być może dobrym rozwiązaniem byłoby zatrudnianie pielęgniarek i położnych z Ukrainy, które jeszcze nie opanowały wystarczająco polskiego, na stanowiskach pomocniczych. Ponadto warto rozważyć ograniczenie zakresu zadań dla personelu ukraińskiego do czynności pielęgnacyjno-opiekuńczych, choć wówczas trudno mówić o samodzielnym i pełnym wykonywaniu zawodu - mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Wśród napływających do Polski uchodźców znajdują się również osoby z wykształceniem medycznym. Od jakiegoś czasu w środowisku medycznym trwa dyskusja, czy medycy z Ukrainy mogliby znaleźć zatrudnienie w krajowych placówkach ochrony zdrowia. Przyjęta w połowie marca specustawa zawiera rozwiązania, które miałyby ten proces ułatwić.
W ministerialnym komunikacie z 9 marca wskazano, że osoby, które po 24 lutego 2022 r. przekroczyły granicę Ukrainy z Polską i przedstawiły kopię dokumentu potwierdzającego przekroczenie granicy, mogą przedstawić dokument/dokumenty w formie niebudzącej wątpliwości kopii. Jeżeli takich dokumentów nie posiadają, mogą złożyć oświadczenie o spełnieniu tego wymogu. W okresie 6 miesięcy po zakończeniu konfliktu zbrojnego będą musiały dosłać oryginał lub notarialnie potwierdzoną kopię dokumentu.
Ukrainki często decydują się skończyć studia pielęgniarskie w Polsce
- Przed wybuchem wojny, czyli przed 24 lutego 2022 r. w polskim systemie ochrony zdrowia zatrudnionych było ok. 489 pielęgniarek i 35 położnych z Ukrainy. Około 200 z nich ukończyło studia w swojej ojczyźnie, w Polsce osoby te przystąpiły zaś do procedury nostryfikacji dyplomu na wyznaczonych do tego uczelniach. Zdecydowana większość ukraińskich pielęgniarek i położnych znała już język polski w stopniu umożliwiającym swobodne komunikowanie się. Pozostała część (ok. 300) z obywatelstwem ukraińskim, które znalazły zatrudnienie w polskich podmiotach leczniczych, ukończyła studia w naszym kraju, co gwarantowało znajomość języka i wykluczało konieczność nostryfikacji dyplomu. Część pielęgniarek z Ukrainy decydowała się podjąć pracę w Polsce na stanowiskach pomocniczych, rezygnując z nostryfikacji dyplomu. Nierzadkie były też przypadki, że - mimo posiadania dyplomu zdobytego na Ukrainie, podejmowały studia pielęgniarskie na naszych uczelniach - informuje Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
Jak wskazuje prezes Małas, już przed przyjęciem specustawy ws. pomocy obywatelom Ukrainy istniała już przyspieszona ścieżka dostępu do zawodów medycznych. Umożliwiły to regulacje wprowadzone w czasie pandemii COVID-19 (jest to rozwiązanie, z którego korzystały nie tylko Ukrainki, ale także osoby spoza Unii Europejskiej).
- Szczegółowe wymagania określiło Ministerstwo Zdrowia. Na ich podstawie resort dokonuje indywidualnej oceny złożonych przez pielęgniarkę lub położną dokumentów. Następnie, jeśli decyzja jest pozytywna, musi się ona udać do stosownej okręgowej izby pielęgniarek i położnych (w zależności od tego, gdzie chce podjąć pracę) celem uzyskania warunkowego lub na określone czynności prawa wykonywania zawodu. Okręgowa izba ma na to 7 dni. Dotychczas ze skróconej ścieżki skorzystało zaledwie kilka pielęgniarek i położnych z państw spoza UE. Jednak w ostatnim czasie zainteresowanie tą drogą uzyskania PWZ znacznie się zwiększyło. Obecnie na rozpatrzenie czeka ok. 300 wniosków, w tym również te złożone przed rozpoczęciem agresji agresją Rosji na Ukrainę - dodaje prezes Małas.
Nieznajomość języka to największa bariera
W ocenie Zofii Małas w tej chwili to nie ograniczenia natury prawnej stanowią największą barierę w zatrudnianiu personelu pielęgniarskiego spoza UE - są one związane ze znajomością języka.
- Warunkiem absolutnie koniecznym do tego, by pielęgniarka i położna z Ukrainy mogła w sposób bezpieczny wykonywać swój zawód w Polsce jest potwierdzenie znajomości języka polskiego. Należy w tym kontekście przypomnieć, że zawody pielęgniarki i położnej są samodzielnymi zawodami medycznymi, prawnie uregulowanymi, z czym wiąże się odpowiedzialność zawodowa. Żaden z krajów UE nie odstępuje dziś od wymogu znajomości przez personel medyczny języka w mowie i piśmie. Praca w podmiocie leczniczym to przecież nie tylko komunikacja z pacjentem i pozostałym personelem medycznym w ramach zespołu terapeutycznego, ale również uzupełnianie i prowadzenie dokumentacji medycznej. Każda czynność związana z pielęgnacją i procesem diagnostyczno-terapeutycznym musi zostać odnotowana. Wprawdzie prawo do wykonywania zawodu na terenie Polski uzyskiwane za pomocą przyspieszonej ścieżki wydaje się jedynie na wykonywanie pewnych określonych czynności, i to pod nadzorem wyznaczonej do tego pielęgniarki z danego podmiotu, nie zwalnia to jednak z konieczności znajomości języka polskiego - mówi Zofia Małas.
Bezpiecznie dla pacjenta i polskiego personelu
- Warto tu dodać, że obowiązek nadzorowania pracy koleżanek z Ukrainy może wzbudzać w polskim personelu pewne obawy, szczególnie że pielęgniarek w krajowej ochronie zdrowia brakuje. To czasochłonne i niełatwe zadanie, a niestety pracodawcy nie wszędzie przestrzegają norm zatrudnienia - zwraca uwagę prezes NRPiP.
Jej zdaniem, być może dobrym rozwiązaniem byłoby zatrudnianie pielęgniarek i położnych z Ukrainy, które jeszcze nie opanowały wystarczająco polskiego, na stanowiskach pomocniczych.
- Dałoby im to czas na naukę języka, a jego znajomość mógłby potwierdzać egzamin. Podobną ścieżkę przechodziły przecież polskie pielęgniarski zatrudniając się w krajach Europy Zachodniej. Ponadto warto rozważyć ograniczenie zakresu zadań dla personelu ukraińskiego do czynności pielęgnacyjno-opiekuńczych, choć wówczas trudno mówić o samodzielnym i pełnym wykonywaniu zawodu - zauważa.
- Naczelna Izba Lekarska już rozpoczęła organizację kursów języka ukraińskiego dla polskich lekarzy. To na pewno bardzo dobry kierunek, ponieważ w placówkach ochrony zdrowia zwiększy się też liczba pacjentów z Ukrainy. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych poparła inicjatywę ministra zdrowia oraz ministra edukacji i nauki, skierowanej do Rektorów polskich uczelni medycznych, umożliwiającej kontynuację studiów medycznych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej studentom kształcącym się w zawodach medycznych z terenu objętego konfliktem. W obliczu dramatycznej sytuacji panującej na Ukrainie szczególnego wsparcia wymagają studenci uczelni medycznych na kierunkach: lekarskim, pielęgniarskim, położniczym, farmaceutycznym i innych związanych z opieką medyczną, i od której zależy i zależeć będzie zdrowie i życie człowieka - dodaje prezes Małas.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Minister zdrowia: na moją prośbę bezpłatne kursy języka polskiego dla medyków z Ukrainy
Źródło: Puls Medycyny
Być może dobrym rozwiązaniem byłoby zatrudnianie pielęgniarek i położnych z Ukrainy, które jeszcze nie opanowały wystarczająco polskiego, na stanowiskach pomocniczych. Ponadto warto rozważyć ograniczenie zakresu zadań dla personelu ukraińskiego do czynności pielęgnacyjno-opiekuńczych, choć wówczas trudno mówić o samodzielnym i pełnym wykonywaniu zawodu - mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
Na zdj. Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.archiwum
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach