Złoty środek [od redaktora]
Leki stały się bardzo ważną częścią naszego życia. Są także istotnym elementem biznesu, gospodarki narodowej, przemysłu i handlu. Na produkcji i sprzedaży leków zarabia wiele firm, poczynając od laboratoriów i ośrodków badawczych, przez producentów, dystrybutorów, marketing, media, Internet (µ 19), banki, handel detaliczny, na grupach operujących w szarej strefie kończąc. Wszyscy czerpią korzyści z tego, że pacjenci kupują i przyjmują leki — przy czym w dużej części płaci za to budżet państwa w systemie refundacji.
Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, to poza budżetem państwa (a i to wyłącznie w krótkiej perspektywie czasowej), wszyscy mają żywy, finansowy interes w tym, żeby leków sprzedawało się jak najwięcej. Ergo — żebyśmy wszyscy zażywali ich jak najwięcej. Wszyscy więc działają. Ubocznym efektem tych działań jest między innymi polipragmazja. O potrzebie kontrolowania konsumpcji leków i zagrożeniach związanych z wielolekowością coraz głośniej mówi się w środowisku lekarskim i farmaceutycznym (µ 11). Ma ona znaczenie zwłaszcza w kontekście intensywnych działań reklamowych i rosnącego nieustannie obrotu pozaaptecznego lekami wydawanymi bez recepty.