Pacjenci nie z tej ziemi
Polska Ludowa wmówiła nam, że jesteśmy społeczeństwem jednorodnym etnicznie, narodowościowo i religijnie. Homogenizacja miała służyć interesom ówczesnego reżimu. Nic bowiem tak nie podsyca strachu oraz nie wywołuje agresji, jak nieznajomość problemu, który często dla uproszczenia ukazywany jest w sposób zupełnie odmienny od jego rzeczywistej rangi i skali występowania.
Dziś nawet zdeklarowanych agnostyków nie dziwi wielorakość chrześcijańskich posług religijnych w polskich szpitalach. Lekarze wyposażeni są w klauzulę sumienia, z której niektórzy nawet czerpią garściami. Na wyboistej drodze do poszanowania odmiennej obyczajowości szaleje niewiedza. Jak diabeł święconej wody boimy się uchodźców i transkulturowości, którą ze sobą niosą.