Ostrzej, ale bez skalpela: Papier przyjmie wszystko
Kampania wyborcza się skończyła, a wraz z nią obietnice i ustalenia. Teraz szalenie ważne będzie odbudowanie pewnego poziomu spójności społecznej. Czyli podanie sobie ręki i głębokie spojrzenie w oczy adwersarza. Niekoniecznie przez chwilę na rytualny znak pokoju. Chodzi o to, by dominującym wzorcem nie była już wojna domowa. I żeby ludzie zrozumieli, że mimo wszystkich dzielących ich różnic, muszą żyć razem.
Szpitale coraz częściej świadomie uchylają się od płacenia ubezpieczenia zdrowotnego za swoich pracowników. Tylko z tego tytułu winne są ZUS-owi 403 mln złotych. Tak naprawdę nie wiadomo, czy lekarze, za których nie odprowadzono składek, mają prawo do bezpłatnego leczenia. Dyrektorzy, nieustannie indagowani przez swych politycznych mocodawców, stojąc przed wyborem: kupić leki, odczynniki do badań diagnostycznych lub choćby środki utrzymania czystości, czy zapłacić za ubezpieczenie — decydują się na… najgorsze. O systematycznym regulowaniu płatności za energię elektryczną i cieplną oraz telekomunikację mogą sobie co najwyżej pomarzyć. Z wyliczeń 125 szpitali powiatowych wynika, że tylko podniesienie minimalnego wynagrodzenia od stycznia 2020 r. może je kosztować nawet 112 mln zł. Ale ten kij ma dwa końce. Bo gdy podwyżkę dostanie salowa, to reszta personelu też upomni się o wyższe pensje. Może to obciążyć budżety placówek tak bardzo, że — jak same wyliczają — NFZ powinien podnieść wycenę ich kontraktów średnio o 7 proc.