Ostrzej, ale bez skalpela: Do tego tanga trzeba dwojga
Stołecznymi ulicami przemaszerowały wźproteście tysiące lekarzy najmłodszego pokolenia. Większość ich starszych kolegów wybrało bardziej wyciszone miejsca na spędzenie ostatniego weekendu lata. Dlaczego lekarska starszyzna odmawia poparcia młodzieży i pomrukuje tu i ówdzie o jej rozbestwieniu, arogancji, pyszałkowatości i braku pokory?
Podobno starość we wszystko wierzy, wiek średni we wszystko wątpi, a młodość wszystko wie. Mam wrażenie, że młodość jest piękna nie dlatego, że pozwala robić głupstwa, ale dlatego, że daje czas, aby je naprawić. Ale dosyć tych aforyzmów. „Miało być tak pięknie, 6 lat męki na medycynie, a teraz, najlepiej uciekać za granicę albo znów liczyć na pomoc rodziców, dopóki się ich ma” — pisze do mnie młody lekarz, który właśnie nie dostał się na wymarzoną rezydenturę z dermatologii.