Ostrzej, ale bez skalpela: Bo recepta była za wąska
W jednej z lubelskich aptek pacjentowi z gorączką odmówiono wydania refundowanych leków, bo recepta była o 3 milimetry węższa niż zaleca instrukcja NFZ. Farmaceuta nie miał wyjścia, bo inaczej apteka naraziłaby się na straty finansowe. Gdy pacjent poprosił o oświadczenie o odmowie realizacji recepty, bo sądził, że to będzie potwierdzenie ważne dla lekarza, usłyszał, iż apteka nie ma takiego obowiązku.
Wywołana na poczekaniu wojna nerwów zaowocowała jednak happy-endem. Lekarz wystawiający receptę obiecał dostarczyć ją jak najszybciej w prawidłowym formacie. Po refundowane, czyli tańsze, leki idą z receptą od lekarza do apteki miliony chorych ludzi. Aż tu nagle dowiadują się, że zgodnie z nowym rozporządzeniem ministra zdrowia, które obowiązuje raptem od 18 kwietnia, minimalne wymiary papierowej recepty na leki refundowane to 200 mm na 90 mm. Staram się sobie wyobrazić piętrowość przekleństw, jakie wygłasza w nobliwej aptece pacjent, którego dziwaczne zapisy systemu wysyłają na Berdyczów.