Piszę o tym zainspirowany rozmową z rezydentem, który z emocją w głosie przyznał, że za kilka dni będzie miał pierwszy w życiu samodzielny dyżur w szpitalu, na oddziale kardiologicznym. Obchodził właśnie 27. urodziny. Dotychczas wszystko, co robił w pracy, było w jakiś sposób nadzorowane, sprawdzane przez opiekunów, nie mówiąc o zajęciach praktycznych w czasie studiów lub na stażu, gdzie styczność z realnymi zadaniami lekarza miał raczej iluzoryczną.
Pomijając liczebność grup w czasie zajęć, chodzi także o rodzaj pacjentów, z którymi studenci mają do czynienia. Pracują z pacjentami już wielokrotnie zdiagnozowanymi, znajdującymi się w procesie leczenia, którymi opiekuje się zespół specjalistów. Nikt nie stawia młodego człowieka w trakcie studiów oko w oko z pacjentem, aby mu zadał pierwsze pytanie „co panu dolega?”. Identyfikowanie objawów i ustalanie rozpoznania to ta strona praktyki lekarskiej, z którą młodzi medycy mierzą się pod sam koniec wieloletniej nauki. Pierwszym momentem realnego zetknięcia z pacjentem jest dopiero staż, który na szczęście nie będzie jednak zlikwidowany. Czy nie jest to aby za późno?
W dyskusjach ekspertów przewija się wątek paradygmatu nauczania, w którym teoria przeważa nad praktyką. Praktyczne działania są poprzedzone latami nauczania teoretycznego. A samo nauczanie teoretyczne najpierw obejmuje przedmioty ogólne, z zakresu nauk przyrodniczych i humanistycznych. Właśnie w czasie pierwszych, teoretycznych lat studiów odpada duża liczba osób, które przyszły na uczelnie medyczne czując powołanie. Powołanie do leczenia ludzi, a nie wkuwania chemii, biologii czy historii medycyny. Wielu z nich nie udaje się nawet doczekać dotknięcia pierwszego pacjenta.
Może się narażę większej części środowiska akademickiego, ale przyznam, że z nadzieją słucham zapowiedzi twórców pierwszego prywatnego wydziału studiów lekarskich, który wystartował w Krakowie. Mówią oni o zmianie systemu kształcenia w kierunku bardziej praktycznym. Kilka pomysłów jest naprawdę wartych uwagi, jak choćby obligatoryjna praktyka pielęgniarska dla wszystkich studentów po pierwszym roku.
Można dodać jeszcze argument o charakterze systemowym. Bardziej praktyczne studia pozwolą na skrócenie rezydentury do 3-4 lat, dzięki czemu młodzi specjaliści szybciej rozpoczną praktykę. Oczywiście, podbudowa teoretyczna jest ważna, ale z uwagi na tempo rozwoju nauki, dezaktualizuje się znacznie szybciej niż kiedyś. Dlatego praktyczne doświadczenie powinno odgrywać coraz większą rolę w edukacji. Tak długo trzeba się uczyć, jak długo żyjemy i pracujemy. Życzę tego wykładowcom i studentom wszystkich uczelni medycznych, publicznych i tej prywatnej, z okazji rozpoczętego właśnie nowego roku akademickiego.