Od redaktora: Tempus fugit
Początek wiosny to dla alergików niestety czas niełatwy. Dlatego wiele miejsca poświęcamy tej epidemii XXI wieku, szczególną uwagę kierując na alergiczny nieżyt nosa. Według najnowszych danych nawet 40 proc. Polaków cierpi na alergie, najczęściej ANN i astmę oskrzelową.
Myślę, że znacznie większy odsetek alergików można zdiagnozować w populacji osób związanych z medycyną i systemem ochrony zdrowia. Mam na myśli alergię o podłożu systemowym. Uczulenie na obietnice bez pokrycia, leczenie skutków zamiast przyczyn i nieustanne odwlekanie, opóźnianie, przekładanie na jutro spraw wymagających rozwiązania. A czas płynie. Ustawa o zdrowiu publicznym — od ilu lat czekamy na jej pojawienie się? Analiza skutków wprowadzenia ustawy refundacyjnej — ustawowo rząd miał obowiązek ją przedstawić już dawno temu, ale nikt jej dotychczas nie widział. Eksport równoległy i związane z tym braki leków w aptekach — ciągle bez rozwiązania. Polityka lekowa państwa? — jak jej nie było, tak nie ma. Tymczasem czas płynie i nadciągają wybory. Ich skutkiem ubocznym będzie nie tylko wysyp populistycznych obietnic, ale także tzw. dyskontynuacja, czyli wyrzucenie wszystkich omawianych projektów ustaw do kosza. Tak aby nowy skład Sejmu zaczął pracę od zera. Tylko życie się toczy i trudno byłoby powiedzieć pacjentom, żeby poczekali, aż zaczniemy ich leczyć od nowa. Wbrew pozorom, nierzadko się zdarza, że pacjent budzi się w trakcie operacji. Stres pourazowy może mieć poważne konsekwencje, dlatego specjalści szukają metod zapobiegania tym zdarzeniom (str. 8). Wygląda na to, że z takim wybudzeniem śródoperacyjnym mamy do czynienia w obszarze eksportu równoległego. Ponad dwa lata pracy i sporów zaowocowało projektem ustawy, której — zdaniem ekspertów — Sejm już nie zdąży uchwalić przed końcem kadencji. A to oznacza kolejne dwa lata trwania tego procederu na naszym rynku (str. 4-5). Oficjalnie nikt nie jest z tego zadowolony. Niby wszyscy chcą, aby nowa ustawa została uchwalona. Tylko czas płynie, leki wyjeżdżają, a spory wokół proponowanych rozwiązań nie milkną. Zaletą upływającego czasu jest niewątpliwie to, że minęła zima i znowu natura budzi się do życia. Składamy wielkanocne życzenia i podziwiamy ptaki, które z wielkim pośpiechem krzątają się przy założeniu gniazd i składaniu jajek. One na szczęście nie znają zasady dyskontynuacji. Dzięki temu możemy być pewni, że pisanek na świątecznych stołach nie zabraknie.