Co ma witamina D do pracy serca
Coraz więcej dowodów potwierdza rolę powszechnego niedoboru witaminy D jako czynnika ryzyka rozwoju chorób kardiologicznych — wzrostu częstości incydentów sercowo-naczyniowych i śmiertelności ogólnej.
Aktywna forma witaminy D działa na komórki docelowe przez receptor jądrowy (VDR — vitamin D receptor). Obecność tego receptora wykazano w komórkach większości tkanek i narządów, m.in. mózgu, serca, ścianie naczyń, nerek, nadnerczy, jelita cienkiego, okrężnicy, prostaty, gruczołu sutkowego, skóry, osteoblastów, w komórkach beta wysp trzustki, aktywnych limfocytach B i T.Wiadomo również, że witamina D oddziałuje bezpośrednio i pośrednio na układ sercowo-naczyniowy. „Uważa się, że negatywny wpływ niedoboru witaminy D polega na hamowaniu sekrecji reniny, co utrudnia kontrolę ciśnienia tętniczego, działaniu na komórki mięśnia sercowego, ściany naczyń oraz aktywność procesów prozapalnych. Sprzyja też powstawaniu blaszki miażdżycowej poprzez wpływ na gospodarkę węglowodanową i parathormon” — mówi prof. dr hab. n. med. Andrzej Milewicz, kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego. Poważne niedobory zwiększają ryzyko„W badaniach epidemiologicznych NHANES z lat 2001-2004 wykazano zwiększoną częstość występowania choroby wieńcowej, niewydolności serca, udaru mózgu, choroby naczyń obwodowych u osób z niedoborem tejże witaminy” — dodaje prof. Milewicz. Kolejna praca, opublikowana w „Circulation” (2008), pokazuje, że prawdopodobieństwo pierwszego incydentu sercowo-naczyniowego jest znacznie wyższe u osób, które mają poważny niedobór witaminy D — poniżej 10 ng/ml — aniżeli u osób z nieco wyższym jej stężeniem. „Duże badanie populacyjne ESTHER Study, obejmujące prawie 10 tys. kobiet i mężczyzn w wieku 50-74 lat, w ciągu 5 lat obserwacji wykazało, że u osób, które mają stężenie witaminy D poniżej 30 ng/ml, istotnie częściej występują incydenty sercowo-naczyniowe” — przypomina prof. Milewicz. Badanie obserwacyjne przeprowadzone w Niemczech (2006 r.) z udziałem 3299 pacjentów po wykonanej koronarografii wykazało związek niedoboru witaminy D ze śmiertelnością z powodu niewydolności serca lub nagłej śmierci sercowej na przestrzeni ponad 7 lat. „Co ciekawe, stężenie witaminy D wyjściowo nie korelowało z obrazem koronarografii. Jednak gdy pacjentów podzielono pod względem nasilenia czynników ryzyka, okazało się, że osoby ze stężeniem witaminy D poniżej 10 ng/ml, czyli z ciężkim jej niedoborem, wykazały trzykrotnie wyższą śmiertelność z powodu niewydolności serca, a pięciokrotnie z powodu nagłej śmierci sercowej” — mówi prof. Milewicz. Stężenie poniżej 15 ng/ml grozi zawałemNiedobory witaminy D są związane z wyższym ryzykiem zawału serca u mężczyzn — wynika z kolei z pracy zamieszczonej na łamach „Archives of Internal Medicine”.Zespół kierowany przez Edwarda Giovannucciego z Harvard School of Public Health w Bostonie przejrzał historie medyczne 454 mężczyzn (między 40. a 74. rokiem życia), u których wystąpił zawał serca. Przeanalizowano też próbki ich krwi, pobranej jeszcze przed zawałem oraz zebrano dane na temat diety i stylu życia. Dla porównania przebadano też 900 pacjentów, którzy nigdy nie mieli chorób układu krążenia.Okazało się, że panowie, u których stwierdzono niedobory witaminy D (15 ng/ml lub mniej) byli bardziej narażeni na zawał w porównaniu z mężczyznami bez niedoborów tej witaminy (30 ng/ml lub więcej).Zależność ta utrzymywała się nawet po uwzględnieniu w analizie innych czynników mających wpływ na ryzyko zawału, takich jak historia zawału w rodzinie, wysoki wskaźnik masy ciała, spożycie alkoholu, aktywność fizyczna, cukrzyca, nadciśnienie, przynależność etniczna, miejsce zamieszkania, spożycie kwasów tłuszczowych omega-3, stężenie cholesterolu oraz triglicerydów.